Była już 17:50. Postanowiłam wyjść na zaplecze i się przebrać. Conor został przy kasie, by pilnować komiksów. Miałam już zdejmować swój roboczy uniform, gdy nagle zawołał mnie Conor.
- Tori, obsłużysz klientów? Muszę na chwilę wyjść, długo mi to nie zajmie. Dosłownie 10 minut. Obiecuję. - powiedział i wyszedł z za lady. Weszłam na swoje miejsce. - Dziękuję! Jesteś super. - uśmiechnął się i wybiegł z kawiarni
- No, no. Ładna jesteś. - powiedział nieznany głos. - Jak masz na imię piękna? - mimo wszystko postanowiłam to zignorować i uprzejmie go obsłużyć
- Co Panu podać? - zapytałam z udawanym uśmiechem. Tak naprawdę miałam ochotę go zabić - Dwa piwa. Jedno dla mnie, drugie dla Ciebie śliczna. - puścił mi oczko
- Nie piję. Jestem w pracy. A więc jedno piwo, tak? - chciałam już wyjść
- Ta, skoro w ten sposób uważasz. Może być jedno. Będę siedział pod oknem. - odparł i odszedł
Wyszłam do kuchni, wyjęłam zimne piwo z lodówki. Nie lubiłam takich klientów jak ten. Tym bardziej, że byliśmy całkowicie sami w kawiarni. Nikogo więcej nie było. Zamykałam drzwi lodówki, gdy poczułam jak ktoś mnie dotyka po tyłku.
- Fajny tyłek ślicznotko. - puścił mi oko
- Proszę mnie nie dotykać. - odsunęłam się - I proszę wrócić do stolika. - byłam wściekła. Gdzie jest Conor?!
- Oj, no nie przesadzaj. - przysunął się do mnie
- Wyjdź stąd. Natychmiast. - usłyszałam znajomy głos. Conor. To było on. - Albo wyjdziesz sam, albo uprzejmie panu pomogę. - uśmiechnął się sztucznie
Namolny klient wrócił do stolika, Conor dał mu piwo, a kiedy wróciłam z zaplecza ubrana, odezwał się.
- Przepraszam Cię... Musiałem na chwilę wyjść. Ale mam nadzieję, że wszystko w porządku. Nic Ci nie zrobił? - uśmiechnął się
- Nie ma sprawy. Tak, wszystko okej. Nie, raczej nie. - odwzajemniłam uśmiech - O której jutro to piwo? - był piątek, a biedny Conor musiał być w pracy do 22:00.
- 20:00 w pubie, pasuje Ci? - usiadł na stoliku - A po za tym, dlaczego jutro? Wychodzę już teraz, szef powiedział, że mamy wyjść wcześniej. Podwiozę Cię do domu i o 20:00 w pubie, co Ty na to?
- Umm.. No dobra, może być. - powiedziałam i wzięłam swoje rzeczy - Zamknę kawiarnie, czekaj na parkingu. - powiedziałam i zamknęłam wyjście z tyłu. Potem główne. Conor czekał na mnie przy swoim samochodzie.
W mgnieniu oka pojawił się pod moim domem. Weszłam do domu, mama siedziała z moim bratem na kanapie i oglądali bajki. Kiedy weszłam Rick rzucił mi się na ręcę.
- Mamo, mam niespodziankę! - uśmiechnęłam się, gdy brat już mnie puścił
- Tak? Oh, Tori, jaka to niespodzianka? - podeszła do mnie
- Kupiłam wam trzydniowe wakacje. - wyjęłam z torebki bilety i kartkę z opisem
- Tori! Jesteś wspaniała. Kocham Cię córeczko. - podeszła i przytuliła mnie, a za nią poszedł Rick
- Ja też was kocham. A teraz przepraszam, mam mało czasu, muszę iść wziąć prysznic i się przebrać. Niedługo wychodzę. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju po świeże ciuchy, a potem skierowałam się do łazienki

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz