Na wsi dzieją się cuda... cz. 6

      
           Nie będę opisywać szczegółów rozmowy w restauracji - w każdym razie, mam chłopaka. A Stacy... Jak powiedziała - tak zrobiła. Następnego dnia czekałam na nią na dworcu. W pierwszym momencie nie poznałam jej. Nie przez to, że zmieniła się z twarzy... Twarz miała taką samą, te same niebieskie oczy, te same blond włosy, ten sam mały nosek i te same wiecznie uśmiechnięte usta, ten sam wyglądał aniołka, ale... Jej sposób ubierania się zmienił, zaczęła się malować i zdjęła okulary. Teraz nosiła soczewki. Rzuciła mi się na szyję.
- Victoria! - krzyknęła, łapiąc mnie mocniej, nic dziwnego - nie widziałyśmy się trzy lata - Tęskniłam za Tobą tak strasznie! - powiedziała puszczając mnie.
- Cóż... Dziwisz się? - roześmiałam się - Masz załatwiony nocleg czy śpisz u mnie, Stacy? - zapytałam, w sumie, chciałam żeby spała u mnie - miałam wolny dom
- Oczywiście, że mam załatwiony. Od października idę na studia, a że rodzice powiedzieli, że lepiej będzie mi dojeżdżać niż mieszkać w zasyfionym akademiku, to wynajęłam pokój u starszej Pani! Ale się cieszę - będziemy mieszkać w tym samym mieście i znów chodzić do tej samej szkoły, tak jak trzy lata temu! - ucieszyła się. No tak - to cała Stacy... Jej rodzice są cholernie bogaci, kiedy była mała zaszczepili w niej ambicje zostania chirurgiem, matka dziennikarka i ojciec polityk, stać ich było na wysłanie córki na 5 lat do szkoły i wynajmowanie pokoju u kogoś. Nie pozwolili by jej zamieszkać w akademiku - przecież to nie miejsce godne ich córki
- Stacy... No wiesz... Ja... Nie idę na studia... - głos mi się załamał i łzy pojawiły się w oczach, tak strasznie chciałam studiować i tak strasznie nie było mnie na to stać 
- Co? Jak to? Ty, Victoria Estes nie idziesz na studia?! - krzyknęła, a na jej twarzy malowało się zdziwienie
- Na pewno nie w tym roku... - odpowiedziałam jej, nie ukrywając swoich łez. Przecież to nie moja wina, że mam ojca korpo - śmiecia, któremu szkoda pieniędzy na dorosłą córkę
- Dlaczego? Co się stało? Nie dostałaś się? - Stacy do tej pory tego nie pojmowała. Jej rodzice dawali pieniądze na co tylko chciała. Dopóki moi rodzice byli małżeństwem też dostawałam dosyć dużo kasy, nie na wszystko ale na większość rzeczy. Teraz kiedy moja mama ledwie wiąże koniec z końcem, a ojciec nie chce mi dać pieniędzy, skąd mam wziąć? 5000 simoleonów to naprawdę duża kwota... To moja dwumiesięczna pensja, która starczyłaby tylko na rok studiów...
- Cóż... Dostałam... Ale... Nie stać mnie żeby za studia zapłacić. Matki nawet nie poproszę, wszystko schodzi na dom... A ojciec... Ojciec wyśmiał mnie. - odparłam, siadając na dworcową ławkę płacząc całkowicie
- Ejj.. Vicki... Nie płacz. Masz ogromny talent i Twoje prace są znakomite. Może wystąp do uniwerku o stypendium? - usiadła obok mnie
- Sty... Sty... Stypendium? No tak, Stacy jesteś genialna! Kocham Cię dziewczyno! - przytuliłam ją od razu - Chodź, jedziemy do Twojego nowego miejsca zamieszkania. Musisz się przecież rozpakować! - odpowiedziałam i zadzwoniłam po taksówkę. Tak, znowu.

     Nowy pokój, nowe miejsce zamieszkania, nowe "mieszkanie" mojej przyjaciółki nie było luksusem do jakich przywykła. Do dyspozycji miała pokój z łazienką. W pokoju stało podwójne łóżko, biurko, komoda, duża szafa, dwa fotele, mały stolik, półka na książki i dwa stoliki nocne. W łazience była prysznico - wanna, toaleta, umywalka, szafka z ręcznikami, pralka i suszarka. Cały luksus mojej przyjaciółki, haha. To miejsce było idealne dla mnie, przyzwyczajonej do "trudnych" warunków, nie dla Stacy, księżniczki, która w pokoju ma własną garderobę, a w ogródku trzy baseny.

- Przytulnie tu. - powiedziała do starszej Pani, która wprowadziła nas do pokoju
- Och! Cieszę się, że się Panience podoba. Jak Panienka się nazywa? A zresztą, nieważne. To stary pokój mojego syna. Malcolm się wyprowadził, nie odwiedza mnie już, więc postanowiłam wynająć jego pokój. Niech Ci służy moja droga. - uśmiechnęła się. Znałam ją. Ta staruszka była moją nauczycielką chemii. Nadal pracowała. Miała duży dom, męża trupa, troje dzieci i zero pomocy z ich strony. Jej najmłodsza córka była w moim wieku. Kate chodziła ze mną do klasy. Ale gdzie jest teraz i co się z nią stało nie wiedział już nikt. Ostatni raz widziałam ją na rozdaniu świadectw. Nawet jej własna matka nie wiedziała co się z nią działo, ale no cóż... Córka pani McAlianns była już dorosła. 
- Nazywam się Stacy Caroline Lions. Jest przepiękny. - Stacy jak zwykle zachowywała się bez zarzutu, wychowali ją jak typową księżniczkę. Poważnie, co dwa tygodnie miała lekcje dobrych manier.
- Och! A i jeszcze jedno Stacy... Mam nadzieję, że mogę tak do Ciebie mówić... Jeśli chcesz zaprosić tutaj... ehem... Chłopca, powiedz mi o tym. Śniadania wydaje o 10:30 Melania, obiad jest punktualnie o 16:30, a kolacja o 22:30. Wszystko będzie przygotowane w jadalni piętro wyżej. Jest przeznaczona dla osób, które wynajmują pokoje. A tu są klucze do pokoju i do domu. Radzę Ci zamykać pokój, jeśli nie chcesz by coś z niego zginęło. - odpowiedziała McAlianns i zeszła na dół

          Stacy poszła się rozpakować. Weszłam za nią do pokoju i usiadłam na łóżku. Stacy miała ze sobą dwie walizki, jedną torbę, plecak i torebkę. To i tak było za mało jak na nią. Ubrania włożyła do szafy i komody. Swoje 20 par butów postawiła na półce specjalnie do tego przeznaczonej. Laptopa położyła na biurku, tak samo ładowarkę do telefonu. Kosmetyki postawiła na komodzie. Jako dziewczynka, Stacy nosiła okrągłe okulary, była raczej kujonem i nie miała znajomych. Bardzo płakała kiedy okazało się, że wyprowadzam się na drugi koniec kraju. A teraz nie wyglądała już na tamtą dziewczynkę... 


Na wsi dzieją się cuda... cz.5

              Kiedy już wyszłam z domu Conora, wyjęłam telefon z kieszeni. Musiałam napisać do Stacy, nie było opcji, żeby zrobić inaczej.  Byłaby na mnie wściekła, a to źle kiedy takie aniołki jak ona się denerwują, haha.

" Stacy? Wstawaj leniu, muszę Ci coś napisać!"
" Co co co, co jest?!"
" Właśnie wyszłam od Conora. "
" Po co poszłaś do niego ra... Nie mów, że zostałaś u niego na noc!! "
" Zostałam. ;p "
" O Tyyyy!"
" Jestem dorosła S. Nie masz po co prawić mi kazań. ;D "
" Tu masz rację... Wiesz co? Są wakacje, może wpadnę do Ciebie na kilka dni?"
" Byłoby super! <3 "
" Jutro o 13:00 bądź na dworcu Estes. Do zobaczenia. ;p xoxo"
  
               W ten sposób pisząc ze Stacy, dotarłam do domu. Mojej mamy i brata już nie było. Miałam cały dom dla siebie. Zdjęłam buty, odłożyłam torbę i poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Mleko, płatki i kakao, czyli to co najlepsze można wyciągnąć z początku dnia. Wzięłam miskę z płatkami i usiadłam przy stole. Rzadko kiedy jem w domu. Jeszcze rzadziej z mamą i bratem. W roku szkolnym wracam do domu wieczorem, a wychodzę wcześnie rano. Wygląda na to, że swoją edukację zakończyłam. Nie stać mnie na studia, a mamy nie będę prosiła - nie będzie jej na to stać... 
            Zjadłam, więc poszłam do kuchni pozmywać naczynia. Nie chciałam odpalać zmywarki na miskę, kubek i łyżkę. Bezsensu marnować tyle wody. Nie miałam żadnych planów na dziś, aż do chwili, kiedy dostałam sms'a.

" Hej Tori. Dziś, Ty, ja, 19, Restauracja na starym mieście. Nie przyjmuje odmowy. Do zobaczenia, nie spóźnij się. "
            No więc w ten sposób zyskałam plany na wieczór. A więc znów musiałam wyglądać dobrze, ehh, jak ja tego nie lubię, haha. Poszłam pod prysznic. Postanowiłam też przekopać szafę w poszukiwaniu IDEALNEJ sukienki, a to nie było proste. Restauracja na starym mieście jest niezwykle elegancka. I niezwykle droga... Tak strasznie nie lubię kiedy ktoś wydaje na mnie pieniądze. 
                 17:50, a Victoria Estes zaraz będzie gotowa. No cóż, idealnie! Makijaż gotowy, włosy też, ale... sukienka... Niekoniecznie. Nadal nie wiedziałam w co się ubiorę. Do głowy przyszedł mi ostatni pomysł - szafa ze starymi ubraniami mojej mamy na strychu. Nie wyrzucała ich, stwierdziła, że zawsze mogą się jej na coś przydać. Bingo! To było to. Na początku zauważyłam czarną, elegancką, koronkową sukienkę. Była piękna, idealnie nadawała się na taką okazje. Założyłam ją. Wyglądałam przepięknie. Wiedziałam już jakie do tego założę buty - czarne koturny. 18:10 a ja byłam już gotowa. Idealnie. Teraz mogę spokojnie dotrzeć na stare miasto. 
              Zadzwoniłam po taksówkę. Mogłam sobie pozwolić na taką przyjemność. Stare miasto było dość daleko, a na autobus musiałabym bardzo długo czekać. Wyglądałam idealnie. I tak też się czułam. Dotarłam na miejsce, 18:50. Akurat mogłam się przejść, pod samą restaurację nie dało się dojechać. 10 minut starczyło idealnie. Zauważyłam Conora, czekał przed wejściem. 
- Witaj Estes. - powiedział i wręczył mi bukiet czerwonych róż - Całkiem nieźle wyglądasz, Tori. - dorzucił
- Conor, mówiłam Ci coś... Albo.. Eh, mów do mnie jak uważasz. - wzięłam kwiaty do ręki, a drugą dałam Conorowi.
             Poprowadził mnie do środka, do restauracji. Szliśmy w głąb, do miejsca gdzie był tylko jeden stolik i bar. Wiedziałam o co chodzi, te miejsce było niezwykle drogie. Odosobnione pomieszczenie, z barmanem tylko dla Ciebie. Usiedliśmy na krzesłach. Jedzenie przyszło od razu - kurczak z ryżem i warzywami, do picia czerwone wino. Wyglądało to na romantyczną obiado - kolacje. 


           

Na wsi dzieją się cuda... cz.4

     Weszliśmy do jego pokoju. Na biurku stało zdjęcie małej dziewczynki. Tak jak Conor miała czarne włosy, duże brązowe oczy i uśmiechała się. Była naprawdę śliczna. Zastanawiałam się chwilę nad tym, kim mogła być ta dziewczynka dla Conora, a on chyba to zauważył...

- Patrzysz na zdjęcie Izzie? - zapytał.
- Yhym... To Twoja siostra? - nie przerywałam patrzenia na zdjęcie
- Nie. Izzie była moją córką. - odpowiedział chłodno.
- Jak to była?!
- Cóż, kiedy miałem 18naście lat moja dziewczyna urodziła dziecko, małą Izzie. Dwa lata temu Nathalie jechała samochodem, pokłóciliśmy się, zerwała ze mną. Oczywiście zabrała stąd Izzie. Nie wiem co się stało, straciła chyba panowanie nad samochodem... Nath i Izzie zginęły na miejscu... - odparł patrząc na zdjęcie - Miałem przepiękną córkę. 

    Zatkało mnie. Conor miał dziewczynę? Znam go 3 lata. Nigdy nie widziałam go z dziewczyną, tym bardziej córką... Jak to możliwe... W sumie, za dużo nie rozmawialiśmy, praktycznie wcale. 

- Dlaczego z Tobą zerwała? - zapytałam szeptem leżąc wtulona w jego ramiona na łóżku
- Nasze uczucie zgasło kiedy urodziła się Izzie. Ja kochałem Izzie, ale nie Nathalie. A Nathalie kochała Izzie, ale nie mnie. Oboje kochaliśmy naszą córkę, ale nie siebie wzajemnie. Tamtego dnia wykrzyczała mi w twarz, że jestem gnojem, że mnie nienawidzi, że nie zamierza dzielić ze mną życia i cały czas mnie zdradza ze swoim szefem, który był jej ex. - przytulił mnie mocniej i pogładził po policzku - Wtedy odpowiedziałem jej, że ja też jej nie kocham, że moje serce należy do kogoś innego ale nie miałbym odwagi jej zdradzić, bo jestem człowiekiem, a nie potworem tak jak ona. Wtedy powiedziała, że zabiera Izabellę. Pierwszy raz użyła jej pełnego imienia tamtego dnia. Pierwszy i ostatni raz. 
- To straszne... Ale to nie Twoja wina... - łzy zleciały mi po policzkach - Jak można tak kogoś potraktować...? - szepnęłam, byłam przerażona, nigdy tak źle się czułam jak teraz, przed chwilą byłam najszczęśliwsza na świecie, a teraz... Teraz chciałam umrzeć... Przez głupotę jakiejś laski zginęło niewinne dziecko - A kim była ta osoba, do której należy Twoje serce? 
- Szczerze? - zapytał - Victoria Estes. - pocałował mnie.

          Teraz już rozumiałam. Dwa lata temu to mnie pokochał. To mnie pragnął. Ja... Ja chyba też go kochałam. Nie byłam pewna co czuję, w każdym razie, przy nim byłam szczęśliwa. Szczęście rozjaśniło moje życie, ból po stracie przyjaciół w Bridgeport. A może oni wcale nie byli moimi przyjaciółmi? Jedyna Stacy przez 3 lata utrzymywała ze mną kontakt. Tylko ona, reszta nawet na urodziny nie składała mi życzeń, nikogo nie obchodziło co się ze mną dzieje. 
          Kochałam go. Nawet pragnęłam. Byłam szczęśliwa. To on mnie obronił przed tym typem, w kawiarni. Mogło to się skończyć gorzej. Ale dzięki niemu wszystko jest w porządku. Leżę w bieliźnie w łóżku człowieka, którego chyba kocham. Nie chyba, na pewno. Kocham go. 
         Obudziłam się rano. Już bez bielizny. Było mi dobrze, tak jak nigdy dotąd. Byłam szczęśliwa. Najszczęśliwsza. Jest dobrze. Jest najlepiej. Najlepiej na świecie. Najlepiej jak dotąd. Tak strasznie się cieszę. Tak, zdecydowanie go kocham. Tak. On jest dla mnie ważny. A tak w ogóle, to muszę napisać do Stacy. Bo mnie zabije. 


Jak zainstalować cc do The sims 4?

Hej!


     Dziś troszeczkę o The sims 4. Dziś napiszę wam jak zainstalować cc do czwórki. Jest to naprawdę banalnie proste! Łatwizna, uwierzcie mi. 

1. Krok pierwszy. ( I ostatni. )
  
       Wchodzicie w folder mods. Chyba wiecie, jak to się już robi, prawda? :D 


    Teraz wejdźcie w jakąkolwiek stronę z cc do The sims 4. Mogą być oczywiście te, które wam podałam w tym poście - link. W zależności od tego czy format jest .package, .zip czy .rar.

a) Format .package - Od razu wkładamy do folderu Mods.
b) Format .rar lub .zip - Wystarczy rozpakować do folderu Mods i gotowe! ( Instalowanie plików z programem WINRAR - link)

     No i gotowe! Łatwizna, mówiłam! :3 Tyle trudności moi drodzy, praktycznie żadnej. :)

#EJ i pobieranie. ♥ cz.7

Hejka!



  Przychodzę dziś do was z czymś całkowicie nowym. Ze względu na zakupienie The sims 4 postanowiłam wstawiać tutaj nie tylko rzeczy do mojej ukochanej trójeczki, ale także do czwórki. Znalazłam mnóstwo wspaniałych rzeczy przez te dwa dni posiadania nowej gry, jednak - wszystko z umiarem! :3 Dam wam kilka najlepszych. Myślę, że się wam spodobają!
Linki tak jak zawsze - nad zdjęciami. :D




















































































































































           No cóż - to by było na tyle. Uważam, że są to rzeczy piękne i warte uwagi - każdą z nich mam w swojej grze. Niedługo pojawi się nowy poradnik. Także do zobaczenia! :D
                                                                                                                             EmoJednorożec

Na wsi dzieją się cuda...cz.3


     Umyłam się i ubrałam z prędkością światła. Narysowałam świeże kreski i podkreśliłam jak zwykle usta czerwoną szminką. Do pubu miałam kilka minut drogi, więc wystarczyło mi tylko 10 minut na dojście do celu. 
      Wyszłam z domu o 19:50. Jedno piwo na rozpoczęcie weekendu, który mam wolny mi nie zaszkodzi. Tylko dlatego, bo to jedno piwo, nie? Wypite dla przyjemności, z kolegą z pracy. Nic niezobowiązujące spotkanie. Nic nieznaczące spotkanie. Z nikim dla mnie ważnym. Ważnym, pff. Ważna jest dla mnie tylko moja mama i brat. Nikt inny nie może być dla mnie ważny. 
      Nie potrafię pokochać kogoś obcego. Przynajmniej tak sobie wmawiałam, taka ochrona przed innymi, przed światem zewnętrznym... Przecież mam rację, dlaczego zadręczam się takimi myślami... To bezsensu.
         Z rozmyślania wyrwała mnie Stacy, a właściwie sms od niej. 
"Hej, co robisz? Nuuuudzi mi się i żadnych planów na wieczór. Szkoda, że Cię tu nie ma. "
Nie wiedziałam co jej odpisać... Odpisać prawdę czy skłamać? Była moja jedyną przyjaciółką... Przyjaciół nie powinno się okłamywać. Dobra, prawda zawsze. Nie lubię kłamać, nie Stacy.
"Jak na razie idę na piwo. Wiesz... Wyszłam wcześniej z pracy i C. powiedział, że nie wypuści mnie jeśli nie piwo... A więc zmierzam do pub'u. Uwierz mi, Stacy, tu nie ma co robić, haha. "
"Wiedziałam, że w końcu zrobi pierwszy krok! Haha, ale super! To nie będę przeszkadzać, jutro zdasz mi relacje. ;) Buziaki z nudnego Bridgeport. ;*"
"Stacy! Uhh, to tylko jedno piwo! Do jutra..."
       Doszłam do pub'u. Nigdzie nie widziałam Conor'a. Może był w środku? W sumie... Miał jeszcze 3 minuty. 20:00 to 20:00, nie 19:57. Nie wiedziałam czy wejść do środka, czy czekać... Jak zwykle - niepewna Tori. Uhh! To znaczy Victoria. Nienawiść do tego skrótu aż we mnie buzuje. Tori to, Tori tamto, Tori siamto! Uh... Jestem Victoria. V I C T O R I A. Znowu z rozmyślania, tym razem o nienawiści do skrótów, wyrwał mnie sms. Na szczęście nie od Stacy. To był Conor. 
"Podejdź na parking panno studentko, albo jak wolisz Tori. ;p"
"Na akcie urodzenia mam Victoria, zrozum to. V I C T O R I A, nie Tori. Gdzie tam masz Tori..."
"VicTORIa, wystarczający dowód?"
"Jesteś naprawdę okropny, wiesz?
"Dobra, dobra. Przyłaź na parking, a nie marudź."
            Parking był za pub'em. Po co parking jeśli piwo... On był zbyt tajemniczy. Nie lubię tajemnic. Nienawidzę tajemnic. Są okropne. Tajemnice i sekrety. Nie rozumiem tego.
- Nareszcie się zjawiłaś Tori. - puścił mi oko
- Mówiłam Ci już, że jesteś okropny? - wybełkotałam pod nosem
- Można tak powiedzieć. Minutę temu napisałaś mi to. - odpowiedział ze śmiechem
- Wejdziemy do środka? - zmieniłam szybko temat
- Wiesz... To piwo tutaj jest ohydne... Mam lepszy pomysł. Pojedźmy na punkt widokowy, tam niedaleko jest przystanek autobusowy więc wtedy na spokojnie wrócimy. Po jednym piwie Tori. - powiedział, wsiadając do samochodu - Czekasz na zaproszenie księżniczko? - zaczął się śmiać
- Na pewno nie od Ciebie. - odparłam chłodno i usiadłam na siedzenie obok niego
             Pojechaliśmy na punkt widokowy. Conor wyjął z bagażnika po butelce piwa. Usiedliśmy na masce jego auta. Gadaliśmy o niczym, rozmowa średnio nam się kleiła. Nie wiedziałam o czym rozmawiać z kimś takim jak on. W końcu przyszedł mi pomysł.
- Kim jest Twój ojciec? - wypaplałam
- Mój ojciec? Czy ja wiem...  Z tego co pamiętam 18naście lat temu był wykładowcą na uniwersytecie, na którym studiowała moja matka. Miałem 4 lata kiedy ostatni raz go widziałem. Jedyne co po nim mam to wpływ pieniędzy na konto co miesiąc. - odpowiedział po chwili namysłu patrząc w ziemię - A Twój? 
- Mój? Jest korpo - śmieciem. Pracuje w firmie, której jest współwłaścicielem. - taka była prawda, korpo - śmieć, nikt więcej. 
- A Twoja matka? - zaśmiał się
- Kosmetyczka. - uśmiechnęłam się - Podziwiam ją. Jest tak utalentowana... Potrafi tak wiele. Byłam pewna, że się załamie po rozwodzie. A jednak nie... - spojrzałam przed siebie - Tak w ogóle, jak to możliwe, że ojca widziałeś ostatni raz 18naście lat temu? - zdziwiłam się
- No cóż... Moja matka była młodą i całkiem całkiem studentką. Zresztą, nadal jest całkiem całkiem tak szczerze, haha. - zaśmiał się - Ojciec był jej wykładowcą. Oczywiście miał żonę i dzieci. Zaliczał pierwszoroczne studentki jak leci. Tym razem wpadł. Matka była w nim zakochana. Ale kiedy uświadomiła sobie, że on zalicza każdą, poszła do jego żony. Musiała po prostu pokazać jaki jest jej mąż. Gdy ona się dowiedziała wyprowadziła się z dziećmi. Oprócz mnie, matka miała satysfakcje, że rozwaliła mu tajemne życie. Studia skończyła zaocznie. I dziś ma super przystojnego syna i stanowisko dyrektora szkoły. - zaśmiał się
               Mieliśmy wypić jedno piwo. Mieliśmy. Wypiliśmy znacznie więcej. Za każdym piwem, rozmowa kleiła się coraz bardz
iej. W pewnym momencie nie tylko rozmowa. Ja też zaczęłam się kleić do Conora. W końcu się pocałowaliśmy. Poczułam ulgę. Ogromną ulgę. Czułam szczęście, nie wiedziałam czy to przez ilość alkoholu czy pocałunek. W każdym razie, czułam szczęście, nie obchodziło mnie z jakiego powodu.
- Heeej, Tori, pojedźmy do mnie. - zaproponował. Czekaj, tylko zamknę samochód, chodź na przystanek. - zszedł z samochodu, wziął kurtkę z niego i zamknął - Chodź Tori.
- Idę, idę. - było mi już bez różnicy jak mnie nazywa
            Autobus przyjechał akurat wtedy jak dotarliśmy. Chwila jazdy i jesteśmy w domu Conora. Teraz już nie kontrolowałam tego, co robię. Nie wiedziałam, tak jakby urwał mi się film. Poszliśmy do niego do pokoju. Nie obchodziło mnie teraz nic. Totalnie nic. Byłam szczęśliwa. I to szczęście mi się podobało. Tak jak nigdy dotąd.

EJ i pobieranie. ♥ #6

Witajcie moi drodzy!



   To już kolejny post z serii EJ i pobieranie. ♥ Kolejna, już 6 część. Dziś mam dla was coś zupełnie innego niż zwykle! Pozy! <3 

   

   Tak jak ostatnio - linki do pobrania są nad zdjęciami. Pozy pochodzą z tsr. 10 dni temu pojawił się poradnik - jak zainstalować pose player do the sims 3. Więc dziś przychodzą pozy. <3 Oh, już nie przedłużam i wstawiam je!
















Link















Link















Link















Link















Link















Link

Link















Link















Link















Link
















UWAGA!

   Cóż, moi drodzy. Z racji tego, że zbliża się rok szkolny, seria EJ i pobieranie. ♥ będzie się teraz pojawiała co miesiąc. Rzeczy do pobrania będzie od 11 do 44, zależnie od tego, jaką ilość znajdę. W sierpniu już pobierania nie będzie, jednak za równo miesiąc (25.09!) pojawi się kolejny post z supi dupi rzeczami do pobrania! Także, trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w tej zakładce 25 września moi drodzy!
                                                                                                                                 EmoJednorożec

Na wsi dzieją się cuda... cz2.

      
     Była już 17:50. Postanowiłam wyjść na zaplecze i się przebrać. Conor został przy kasie, by pilnować komiksów. Miałam już zdejmować swój roboczy uniform, gdy nagle zawołał mnie Conor.
- Tori, obsłużysz klientów? Muszę na chwilę wyjść, długo mi to nie zajmie. Dosłownie 10 minut. Obiecuję. - powiedział i wyszedł z za lady. Weszłam na swoje miejsce. - Dziękuję! Jesteś super. - uśmiechnął się i wybiegł z kawiarni
- No, no. Ładna jesteś. - powiedział nieznany głos. - Jak masz na imię piękna? - mimo wszystko postanowiłam to zignorować i uprzejmie go obsłużyć
- Co Panu podać? - zapytałam z udawanym uśmiechem. Tak naprawdę miałam ochotę go zabić - Dwa piwa. Jedno dla mnie, drugie dla Ciebie śliczna. - puścił mi oczko
- Nie piję. Jestem w pracy. A więc jedno piwo, tak? - chciałam już wyjść
- Ta, skoro w ten sposób uważasz. Może być jedno. Będę siedział pod oknem. - odparł i odszedł

     Wyszłam do kuchni, wyjęłam zimne piwo z lodówki. Nie lubiłam takich klientów jak ten. Tym bardziej, że byliśmy całkowicie sami w kawiarni. Nikogo więcej nie było. Zamykałam drzwi lodówki, gdy poczułam jak ktoś mnie dotyka po tyłku.

- Fajny tyłek ślicznotko. - puścił mi oko
- Proszę mnie nie dotykać. - odsunęłam się - I proszę wrócić do stolika. - byłam wściekła. Gdzie jest Conor?! 
- Oj, no nie przesadzaj. - przysunął się do mnie
- Wyjdź stąd. Natychmiast. - usłyszałam znajomy głos. Conor. To było on. - Albo wyjdziesz sam, albo uprzejmie panu pomogę. - uśmiechnął się sztucznie

       Namolny klient wrócił do stolika, Conor dał mu piwo, a kiedy wróciłam z zaplecza ubrana, odezwał się. 
- Przepraszam Cię... Musiałem na chwilę wyjść. Ale mam nadzieję, że wszystko w porządku. Nic Ci nie zrobił? - uśmiechnął się
- Nie ma sprawy. Tak, wszystko okej. Nie, raczej nie. - odwzajemniłam uśmiech - O której jutro to piwo? - był piątek, a biedny Conor musiał być w pracy do 22:00.
- 20:00 w pubie, pasuje Ci? - usiadł na stoliku - A po za tym, dlaczego jutro? Wychodzę już teraz, szef powiedział, że mamy wyjść wcześniej. Podwiozę Cię do domu i o 20:00 w pubie, co Ty na to? 
- Umm.. No dobra, może być. - powiedziałam i wzięłam swoje rzeczy - Zamknę kawiarnie, czekaj na parkingu. - powiedziałam i zamknęłam wyjście z tyłu. Potem główne. Conor czekał na mnie przy swoim samochodzie. 

     W mgnieniu oka pojawił się pod moim domem. Weszłam do domu, mama siedziała z moim bratem na kanapie i oglądali bajki. Kiedy weszłam Rick rzucił mi się na ręcę.
- Mamo, mam niespodziankę! - uśmiechnęłam się, gdy brat już mnie puścił
- Tak? Oh, Tori, jaka to niespodzianka? - podeszła do mnie
- Kupiłam wam trzydniowe wakacje. - wyjęłam z torebki bilety i kartkę z opisem 
- Tori! Jesteś wspaniała. Kocham Cię córeczko. - podeszła i przytuliła mnie, a za nią poszedł Rick
- Ja też was kocham. A teraz przepraszam, mam mało czasu, muszę iść wziąć prysznic i się przebrać. Niedługo wychodzę. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju po świeże ciuchy, a potem skierowałam się do łazienki

Na wsi dzieją się cuda... cz.1



Nazywam się Victoria. Jestem przeciętną 18nastoletnią dziewczyną. Mieszkam z mamą i młodszym bratem w Riverview, w niewielkim domku. Riverview kojarzy mi się z ciepłymi, wiejskimi wakacjami, na które co roku jeździłam z rodzicami jako dziecko. Moi rodzice rozwiedli się 3 lata temu. Mieszkaliśmy w Bridgeport, w dużym mieszkaniu. Nie czuję żalu ani do ojca ani do matki. Do nikogo, mimo, że straciłam wszystkich przyjaciół i szkołę plastyczną. Mam niesamowity talent artystyczny - tak sądzili nauczyciele, w każdej możliwej szkole, w jakiej byłam. Chciałam nawet studiować, ale... Gdy ojciec usłyszał na jaki kierunek chciałabym pójść - wyśmiał mnie i powiedział, że sztuki są ostatnią rzeczą na jaką da mi pieniądze. Skoro tak - to sama je zdobędę.
Od kilku lat pracuję w kawiarni. Urozmaiceniem jest fakt, że jest to jednocześnie kafejka internetowa i czytelnia i jedyny sklep w mieście, gdzie można kupić komiksy. Pensja nie jest zła, a zawsze to jakieś pieniądze żeby odciążyć mamę z moich wydatków, jako kosmetyczka zarabia tylko tyle żeby opłacić dom i raz na jakiś czas coś nam kupić. Na nic więcej. Po za tym, lubię moją pracę. Głównie polega to tylko na siedzeniu przy kasie i czasami obsługiwaniu klientów ciastkami, herbatą, kawą, sokiem albo czymś czego sobie zażyczą. Ja tylko wydaję, czasem gdy nie ma Conora robię za kelnerkę. A właśnie... Conor...
Conor ma 22 lata, jego matka jest dyrektorem szkoły. Od dziecka mieszka w tej jak to określa "dziurze" i chce się stąd jak najszybciej wyrwać. Stacy, moja jedyna przyjaciółka z Bridgeport, która utrzymuje ze mną kontakt powiedziała, że skoro od 3 lat pracuje tam i nie wyjeżdża to znaczy, że albo nie ma pieniędzy albo się we mnie zakochał. Uważa, że to urocze. Natomiast ja... Nie domagam się z jego strony jakiegokolwiek uczucia, moje życie jest już wystarczająco skomplikowane, po co mi dodatkowo jakiś chłopak...
W każdym razie, lubię Conora. Jest całkiem fajny, dzięki temu, że tam pracuje umożliwił mi naukę do matury w czasie pracy, odciążał mnie i pozwalał robić więcej przerw. Mi to pasuje.
Co mogę jeszcze o sobie powiedzieć... No cóż, jestem szatynką z różowymi końcówkami o niebieskich oczach. Chciałabym w przyszłości przeprowadzać renowacje starych mebli.
Ostatnią wypłatę z trzech miesięcy odkładałam na wakacje - dla mamy i mojego młodszego brata. Udało się odłożyć sumę odpowiednią sumę na trzydniowy wyjazd. Zaczął się lipiec i było jeszcze ciepło, a mama akurat tylko miała tyle urlopu, więc wychodziło idealnie.
Akurat kiedy wyliczałam pieniądze, do mojego miejsca pracy wbiegł mój brat - Rick.
- Mama kazała przynieść Ci obiad, bo podobno ostatnio nic nie jesz w pracy, trzymaj Tori. - podał mi pudełko i sztućce. Nienawidziłam kiedy mówił do mnie Tori.. Ale tylko on i mama tak do mnie mówili
- Oo, dziękuję braciszku, jesteś kochany. - wzięłam od niego jedzenie - Podziękuj mamie. - uśmiechnęłam się - Dziś będę w domu o 19:00, mam dla was niespodziankę. - powiedziałam
- Tori ma niespodziankę?! Tori ma niespodziankę, Tori ma niespodziankę, Tori ma niespodziankę! - zaczął śpiewać
- Tori? - z zaplecza wyszedł Conor przecierając kubki - No, to widzę, że mamy nowy pseudonim dla Ciebie Estes. - powiedział do mnie po nazwisku. Tego też nie lubiłam. Nazywałam się Victoria Marie Estes. Chciałam zmienić nazwisko na panieńskie matki, ale błagała żebym tego nie robiła. Wtedy byłabym Victorią Marią Doggsas. - Od jutra nosisz plakietkę z Tori, Vivi. - Conor uwielbiał e mnie żartować. - Całkiem nieźle młody. - poczochrał go po włosach - Trzymaj, to dla Ciebie. - wręczył mojemu młodszemu bratu pudełko jego ulubionych batonów - Wiem, że lubisz. Szef kazał Ci dać. - uśmiechnął się i puścił mi oczko. Taa, jasne... "SZEF".
- Ooo! Dzięki Conor! - Rick ścisnął opakowanie batoników - Tori, może on będzie Twoim nowym chłopakiem? Lubię go! - mój brat uśmiechnął się
- Ehh... Spływaj młody. Wracaj do mamy i podziękuj jej za obiad. Mam dużo pracy. Będę o 19:00. - palcem pokazałam mu drzwi - Tylko uważaj na przejściach! - krzyknęłam za nim
Kiedy mój brat wyszedł, postanowiłam wrócić do pracy. Conor mi się przyglądał, nie wiedziałam o co mu chodzi, nigdy się na mnie nie patrzył. Każde z nas zajmowało się swoją robotą, nie zwracaliśmy zbytnio na siebie uwagi.
- Czego chcesz, że się tak lampisz? - zapytałam go z gniewem, nie lubiłam kiedy ktoś patrzył mi się na ręcę
- O 19:00 będziesz w domu, tak? A zapytałaś się chociaż mnie, co myślę na ten temat? - zaczął się śmiać
- Ohh... O 18:00 wychodzę z kawiarni. Praktycznie nie wykorzystałam swoich wyjść, więc raz mi się chociaż należy. - uśmiechnęłam się słodko
- Niech Ci będzie. Za karę pójdziesz ze mną w sobotę na piwo panno studentko. - powiedział i wyszedł na zaplecze wycierać świeżo umyte kubki.

Nowa sesja - Kawaii chan!

Sieeeeeema!



     Ostatnia sesja na blogu pojawiła się... prawie miesiąc temu. Dziś przychodzę do was z totalnie nową i w dodatku - obrobioną! :v Nie ma na co czekać, wstawiam zdjęcia z sesji "Kawaii chan", a na dole link do bloga i facebook'owego profilu osoby odpowiedzialnej za obróbkę.








     Osoba odpowiedzialna za obróbkę:
Fp - Cheri, blog - Cheri ♥. Cheri możecie również znaleźć na Simsy według nas. :3




Jak wywołać konsolę? ///Kody ///Które do czego?

Witajcie moi drodzy! 




   Dziś, całkowicie niespodziewanie - kolejny poradnik. Dziś o kodach. Z pewnością wiele z was kojarzy motherlode lub testingcheatsenabled true. Ale czy znacie więcej? Myślę, że po dzisiejszym poście - będziecie znać większość. Podzielę kody na 3 grupy i podam te moim zdaniem najbardziej przydatne. :)

 1. Włączenie konsoli.
   
    Chyba najbardziej banalna rzecz, jaka może być. Wciskamy jednocześnie na klawiaturze Ctrl Shift C.

 2. Kody. 


   Kody dzielą się na różne rzeczy - od potrzeb statycznych, simoleonów, rzeczy, kariery po żarty. 

 a) Kody na simoleony.

 Najbardziej wszystkim znany - motherlode. Dodaje nam 50 000 simoleonów.
 Kaching - dodaje nam 1000 simoleonów.
 familyfunds [nazwa rodziny] [ilość simoleonów] - dodaje tyle simoleonów, ile tylko zapragniemy.

 b) Kody na karierę.

forceopportunity - Kliknij na budynek w którym pracuje Sim by wymusić nowe możliwości rozwoju kariery.
forceallevents - Kliknij na budynek w którym pracuje Sim by wymusić wszystkie możliwości rozwoju kariery.
 c) Inne.
 jokeplease - Wyświetla losowy (czasem nawet śmieszny. :V ) żart w konsoli.
 testingcheatsenabled true - Kod na wszystko, od potrzeb statycznych, poznania nowych osób, wywołania gościa, po usunięcie obiektów, znalezienia się na wyższym stanowisku kariery i dodania sobie szczęścia życiowego.
 hideheadlineeffects on/off - Wyłącza dymki.
 buydebugobjects on - Dodaje znak zapytania, a w nim wszystkie obiekty/nagrody/inne rzeczy, których używali twórcy gry.

    No cóż,  to tyle na dziś. Post zbytnio kreatywny nie był, nie było żadnych zdjęć. Obiecuję, że kolejny będzie lepszy! Do zobaczenia! <3

EJ i pobieranie. ♥ #5

Witajcie moi drodzy!




   Dziś kolejny post z pobieraniem. W dzisiejszym wydaniu - głównie włosy, ale i nie tylko. Przez ostatnie dwa pobierania były głównie domy. Dziś zajmiemy się włosami. :D

Nad zdjęciami są linki, tak jak ostatnio. :)















Link















Link ( włosy ''na'' Harley z Legionu Samobójców. :) 
















Link















Link (tu jest link do topu, niżej do spódnicy)















Link (link do spódnicy)















Link
















Link















Link















Link















Link
















  Dziś 11 rzeczy do pobrania! ( w tym 7 fryzur, 1 obiekt, 1 top, 1 spódnica i 1 sukienka.)

Jak poprawnie zainstalować PP do The sims 3? //// Pierwsze sesje - Wskazówki jak robić!//// Programy do obróbki zdjęć!

Witajcie moi drodzy! 


   Postu miało dzisiaj nie być, ale jednak - udało się! Wczoraj znalazłam trochę czasu, by go napisać, porobić screeny i pododawać wszystko. Mam nadzieję, że Ci, którzy nie rozumieli jak zainstalować pose player do the sims 3, będą już wiedzieli! Także, ruszajmy!



1. Krok pierwszy - Folder Mods.  

 Na pulpicie tworzymy folder o nazwie MODS (nie musi być pisany z caps look'a. Dodałam go tutaj tylko po to by zwrócić uwagę. ) Prawym przyciskiem myszki klikamy w dowolnym, wolnym miejscu na pulpicie. Otworzy nam się to, co jest pokazane na screenie poniżej. 




   Gdy stworzymy nowy folder, dajemy mu nazwę - Mods. Tak jak na zdjęciu poniżej.



  
   Pobieramy ten plik - Link. ''Wkładamy'' go do folderu Mods. Następnie w folderze Mods, tworzymy kolejny. Tym razem - o nazwie Packages. W nim będziemy przechowywać pozy.

  
   Folder Mods przenosimy teraz do Nazwa konta-> Moje dokumenty-> Electronic Arts -> The Sims 3 
  Tak to wygląda u mnie. :)


2. Krok drugi - Pobieramy Pose Player.

  Pobierzcie ten plik - Link. Wklejamy go do folderu Packages, który znajduje się w folderze Mods.

3. Krok trzeci - Pobieramy pozy, sprawdzamy czy gra działa. 

   Pobieracie te pozy - Link, by sprawdzić czy wszystko działa. Po pobraniu ''wkładacie" to do Nazwa konta -> Moje dokumenty -> Electronic Arts -> The sims 3 -> Mods -> Packages.

 Włączamy simsy. Po włączeniu, przed wyborem miasta powinien nam się pojawić Skrypt Nastroju, który wygląda o tak:
 
( zdjęcie wzięte z Sims True Life)


   Cóż - jeśli wam działa to znaczy, że wszystko zrobiliście dobrze! Możecie tworzyć przepiękne sesje. Jeśli nie - przykro mi, nie wiem dlaczego, nie potrafię wam pomóc. :(


 By zrobić sesje należy:
  1. Wejść w tryb kupowania.
  2. Jadalnia.
  3. Dekoracje.
  4. Pojawi wam się takie coś. Kosztuje on jeden simoleon. Kupujemy go i wychodzimy do trybu życia. (wygląda to tak)



 (zdjęcie z Venue Sims)


 4. Krok czwarty - Jak zrobić dobrą sesję? 

 Przede wszystkim - wymyślcie sobie tematykę. Stwórzcie odpowiednio wyglądającą simkę i odpowiednią scenerię do niej. Jeśli wpadniecie na na pomysł zrobienia sesji plażowej, a wasza simka jest ubrana w sukienkę balową - w życiu wam to nie wyjdzie.
 Bez odpowiednich ubrań, odpowiedniego światła i dobranej scenerii sesja nie będzie dobra. Musicie także dobrać pozy, co jest już łatwiejsze. Jeśli macie wszystkie te rzeczy gotowe - zaczynajcie robić zdjęcia! 
 Za nim zrobicie zdjęcie, na klawiaturze naciśnijcie przycisk Tab. Przybliży on i ładnie pokaże zdjęcie. Po zrobieniu zdjęć, fajnie jest je obrobić. Dostępne jest mnóstwo programów zarówno online jak i do pobrania. 

 Programy online: 
  1. piZap - Program niesamowicie łatwy w użyciu. Jest najlepszy dla początkujących. Można w nim wycinać i wstawiać na inne tło np. zdjęcia naszych simów. Trzeba to robić bardzo dokładnie, ale myślę, że po jakimś czasie praktyki będzie to dla was błahostka.
  2. dymki - Można tu obrobić zdjęcie na wiele sposobów. W sumie jest bardzo fajnie, jeśli chcemy się pobawić nasyceniem lub obrobić na komiksowo. :)
  3. PhotoRetrica - Mega program. Zmienia nam odcienie zdjęcia!
   Programy do pobrania:

  1. Picasa - Program bardzo łatwy w obsłudze, polskojęzyczny. Można przerabiać zdjęcie lub dodać znak wodny, który stosuje się do np. podpisów sesji. 
  2. GIMP - Gimpa chyba wszyscy znają. Uważam, że jest raczej dla osób bardziej zaawansowanych w świecie przeróbek. W gimpie można m.in. zrobić gif, wklejać, wycinać i robić inne super rzeczy.
  Cóż, to tyle. :) Kiedy kolejny poradnik? Myślę, że we wrześniu lub wtedy, kiedy przyjdzie mi pomysł na poradę dla was. Mam nadzieję, że post przyda się wam, waszym znajomym, lub po prostu przeczytacie go z czystej ciekawości! Także do zobaczenia niebawem! :)
                                                                                                                     EmoJednorożec