Przygody poszukiwaczki - A może ona mówi prawdę...?

- Uzi.. - szepnęła Lu - Skąd wiesz, że...że Frank chodzi tam? - mina dziewczyny nie miała szczęśliwego wyrazu
- Luizne, wiem, że dość głupio to zabrzmi, ale jest pewna kula. Każdy mieszkaniec ZMW ma taką w domu. Nasza stoi w piwnicy. Poszłam tam, by dowiedzieć się czegoś o Tobie... Stąd wiem wszystko o Tobie i Franku. - Uzi nie uśmiechała się, nie było jej do śmiechu

Ciemnoskóra kobieta zostawiła Luizne w pokoju samą. Postanowiła, że dziewczyna musi wszystko przemyśleć, przecież... dowiedziała się nagle dziwnej prawdy o swoim narzeczonym. Miała za niego wyjść... Termin ślubu był wyznaczony na maj. Ciepły, piękny miesiąc. 10 maja... Ach, data 24 urodzin Luizne. Miało być pięknie, idealnie... Maj, ciepła pogoda, słońce na niebie, mnóstwo gości... Lu w białej sukni i białym welonie, Frank w czarnym eleganckim garniturze. Siostra Lu w miętowej seksownej sukience i tego samego koloru butach na koturnie. Rodzice Franka elegancko ubrani - mama w futrze, z jasnoróżową sukienką, ojciec w garniturze. Wszystko miało być takie piękne, takie idealne... Ślub miał się odbyć w parku, wesele w eleganckiej restauracji.. A tu się okazuje, że Frank przez dwa lata okłamywał Luizne. 

Dziewczyna się rozpłakała. Kochała swojego narzeczonego, ale jak można okłamywać człowieka przez dwa lata...

Wstała, jeszcze płacząc. Zawołała Uzi. Ta, słysząc swoje imię przybiegła szybko.

- Uzi, masz może jakieś ubranie? Głupio mi tak chodzić w podartych ubraniach. - Lu opanowała płacz
- Och, oczywiście! Przepraszam, nie pomyślałam o tym. - Uzi na chwilę wyszła - Proszę. Mam nadzieję, że rozmiar jest odpowiedni. - podała Lui stanik, spódniczkę z trawy, gumkę do włosów z kwiatem i klapki

Luizne wyglądała jakby urwała się z tropikalnej wyspy. Różowy kwiat we włosach podkreślał jej jasną cerę. Nagle do pokoju wbiegł mąż Uzi. 
- Natychmiast do piwnicy! - krzyknął
- O cholera, przyszli aż tu? - ciemnoskóra dziewczyna z przerażeniem pobiegła do kuchni po jakieś zapasy żywności - Lu, pomóż mi! - krzyknęła z kuchni

Lu natychmiast pobiegła. Potoczyła 3 beczki z wodą i 3 z winem do piwnicy. Uzi wzięła owoce, pieczone mięso, ciasto i ziarno, które można było jeść na surowo. Elmel poszedł zablokować drzwi, by ' Ci, którzy nadchodzą ' za szybko nie dostali się do domu. Szybko odsunął kanapę, pod którą było wejście do piwnicy. Wpuścił Uzi i Luizne, sam stał na drabinie by przysunąć kanapę i zamknąć wejście. W momencie, gdy wszedł i usiadł, nakazał Uzi i Lu być cicho. 

Na górze słychać było niszczenie mebli, ścian, wszystkiego co stało na drodze. Słychać też było krzyk mężczyzny, który wołał ' Elmel, do cholery, gdzie ty się schowałeś?! I tak znajdziemy Ciebie i Twoją żonę! Ciekawym doświadczeniem będzie ściąć Ci głowę na oczach Uzi Qee! ' 

Uzi zaczęła cicho szlochać. Słyszała każdy ruch na górze, każdy szmer. Słyszała, że rozwalał narzuty, które szyła godzinami podczas ciepłych dni. Słyszała, że niszczy ubrania, ubrania, które szyła dla siebie, swojego męża i kogoś jeszcze... kogoś, kogo z nimi nie było. 

- Uzi... Zabrali nam Mihrim, jednak nie uda im się zabrać mnie. - Elmel starał się pocieszyć swoją żonę
- Wiesz dlaczego zabrali Mihrim? - szepnęła przez płacz - Bo nie chciałeś im zapłacić! Tak dużo było dać im trzy sztabki złota za spokój i spokojne wychowanie dziecka?! - Uzi starała mówić się jak najciszej, by nie usłyszeli jej Ci z góry

Okazało się, że Mihrim była trzyletnią córeczką Uzi i Elmela. Zabrali ją wojownicy z zachodu za to, że Elmel nie chciał im zapłacić. Prawdopodobnie Mihrim nie żyje. Uzi bardzo to przeżyła. 

Nagle Lu zrobiło się niedobrze. Pobiegła szybko do toalety, która znajdowała się w piwnicy. Zaczęła wymiotować.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz