Parkerowie

- Kuba musimy się czegoś dowiedzieć o tej księdze i duchu! To jest poważne, on może coś z robić Caroline! Miriam, Lea, Sarah pomożecie nam? Tylko na waszą pomoc możemy liczyć. - Julie bardzo chciała pomóc siostrze. 
- Ehh, Julie. A co jeśli coś złego stanie się dziewczętom? Nie możemy tak ryzykować. - Kuba próbował rozsądnie wyjść z sytuacji.
- A co jeśli COŚ ZŁEGO stanie się naszej SIOSTRZE?! Z Caroline to niezłe ziółko, ale w końcu jesteśmy rodziną, prawda? - Julie chciała pokazać powagę sytuacji
- Kuba, Julie ma rację. Przecież wiadomo, że to, co opętało Caroline jest złe i prędzej czy później i tak zrobi być może nam krzywdę... - Lea przerwała tutaj swoją wypowiedź, ponieważ zauważyła Antonia Parkera - ojca Julie, Caroline i Jakuba. Był nauczycielem chemii.
- Komu co zrobi krzywdę? - nauczyciel miał doskonały słuch
- Rozmawiamy o tym, że jeśli udalibyśmy się wieczorem do lasu, prawdopodobnie wilki zrobiłyby nam krzywdę panie Parker. - Miriam świetnie kłamała, w ogóle się nie przejmując co sobie pomyśli nauczyciel
- Tak Miriam, masz rację. To niebezpieczne. - powiedział i odszedł w stronę pokoju nauczycielskiego - Czego te dzieci nie wymyślą. - jęknął i zamknął drzwi
- Dziś o 15:30 park, przy krzakach. Tam będzie idealne miejsce żeby pogadać, nie będzie tam podstawówki, więc nie ma problemu ze spokojem i ciszą. - powiedziała Julie i weszła do klasy, ponieważ był dzwonek na lekcje

Każda godzina była utrapieniem dla Lei, Miriam, Sarah, Julie i Jakuba. Dziś nie mieli ani klasa Jakuba, ani klasa Julie nie miała dziś lekcji chemii ze swoim ojcem. Nie musieli się tłumaczyć więc, gdzie jest Caroline.

Każdy z piątki osób wtajemniczonych, w to, co się stało Caroline, poszedł osobną drogą do parku. Nie chcieli wzbudzać zainteresowania. Udawali więc, że idą do domu. Przecież nikt nie zorientowałby się, że każda z tych dróg tak naprawdę prowadzi do parku.

- Kuba, mówiłeś, że grzebałeś w internecie na temat tej księgi. - Julie pierwsza się odezwała
- Tak. Księgę można kupić tylko w jednym sklepie w naszym mieście, który został trzy dni temu zlikwidowany ze względu na skargi mieszkańców okolicy. Widzieli oni dziwne zjawiska i słyszeli nieprawdopodobne dźwięki. Oprócz tego, księgę można było znaleźć w bibliotece. Są tylko dwa egzemplarze. Książka została napisana w XIV w. przez czarownicę Aselandre i jej męża Polinezego. Każdy rysunek, który pojawia się w księdze jest dziełem czarowników. Dwa egzemplarze, które są w naszej bibliotece, są orginalne. Te, które są w sklepie zostały wydrukowane. Zapożyczyli jedną książkę w bibliotece i zrobili nakład ok. 1000 ksiąg. Udało się im sprzedać tylko 3 książki miejscowym ' czarownikom ' i ' magikom '. Aselandra i Polinez po ukończeniu ksiąg zostali spaleni na stosie. Od tej pory nikt nigdy o nich nie słyszał. Jednak, po czarownikach został ślad na ziemi - mieli oni córkę - Belimanę. Wyszła ona za bogatego hrabię z naszego miasta. Oni natomiast mieli syna, Lirysa. Nie wiadomo co stało się z młodzieńcem, aczkolwiek podobno ożenił się i jego potomkowie nadal żyją na ziemiach naszego miasteczka. Belimana została zabita przez męża, gdy ten dowiedział się o tym, kim byli jej rodzice. Lirys był już wtedy dorosły, a z ojcem nie utrzymywał kontaktu. Dlatego syn Belimany i hrabiego przeżył. Teraz pytanie jest następujące - kto jest potomkiem Aselandry i Polinezego, oraz dlaczego księga trafiła w ręce naszej siostry. - Kuba opowiedział całą historię, której się dowiedział
- No okej. Chodźmy do biblioteki. Może dowiemy się czegoś o tej księdze. - zaproponowała Lea
- Wiesz co Lea, masz rację. Może w bibliotece dowiemy się jakiś szczegółów. - Miriam była tego samego zdania

Idąc do biblioteki, Julie cały czas miała wrażenie, że ktoś ich obserwuje. To było przecież nie możliwe. Miasteczko o tej godzinie było puste. Wszyscy chodzili po sklepach, kupowali żywność, siedzieli w kinie lub teatrze, zwiedzali przeróżne miejsca.

Wchodząc do biblioteki, Julie zauważyła taki sam rysunek na ścianie, jak był na okładce książki. Przestraszyła się, aczkolwiek z ochotą zapukała do drzwi biblioteki. Pani, która tam pracowała, od 15:30 - 16:55 miała przerwę. Trzeba było zapukać do drzwi, by ta Cię wpuściła.

- Dzień dobry. Chcieliśmy się dowiedzieć czegoś o tej książce. - Kuba pokazał zdjęcie bibliotekarce, a ta aż prawie zemdlała
- Księga zaklęć i magii zakazanej... No nieźle. Czego chcecie od tej księgi? - bibliotekarka wiedziała wszystko o tej książce
- Caroline, nasza siostra miała tą książkę w torbie... Dzisiaj zabrało ją stado nietoperzy, a jej oczy były krwisto - czerwone... Może nam pani powiedzieć, co to konkretnie za książka? - popatrzyłam na nią błagalnym wzrokiem, wiedząc, że kłamstwo tutaj nie zostanie przyjęte
- Julie... Wasza siostra w takim bądź razie jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Wzywała do siebie duchy? - zapytała patrząc na przerażone miny Sarah, Lei i Miriam
- Wzywała. Tego dnia, jedna z nas odsłoniła okno. Wtedy pokazał się duch. Powiedział, że bezsensowne wzywanie go, źle się skończy dla Caroline. Potem zniknął. Caroline zlekceważyła te słowa. Jak gdyby nic, schowała świeczki i książkę do torby i wyszła. - Sarah powiedziała wszystko, co tylko z tego dnia pamiętała
- Czyjego ducha wzywała? Ducha hrabiego, który wyszedł za Belimanę, córkę czarodziejów, którzy stworzyli tą księgę? W taki sposób tylko on traktuje innych. - bibliotekarka wiedziała co mówi
- Nie mam pojęcia, kogo wywoływała. Nie mówiła normalnie. - Sarah przejęła rozmowę.
- Jakkolwiek jest to niebezpieczne, musimy wywołać ducha znów i prosić o ułaskawienie waszej siostry. Przyjdźcie tutaj w sobotę o 10:30. Biblioteka jest wtedy zamknięta, jak w każdy weekend. Nie ma tu zbyt wielu ludzi, więc jest bezpieczniej. Do zobaczenia za dwa dni. - powiedziała pani

Emo Jednorożec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz