Informacje + sesja

Niestety, sesja Snow Is Falling nie została dokończona. I prawdopodobnie jej nie dokończę. Miałam zrobić również Christmas Time, jednak stwierdziłam, że nie mam aż tyle czasu. Dzisiaj obiecuję wam sesję. Nie powiem jaka ona będzie, aczkolwiek zapowiadam, że będzie to coś innego, niż zazwyczaj tworzę.

 A tutaj sesja Wedding. Nie jest najlepsza, ale dopiero się uczę je robić :). Niestety, do dodania nadają się tylko trzy zdjęcia.



Przygody poszukiwaczki - A może ona mówi prawdę...?

- Uzi.. - szepnęła Lu - Skąd wiesz, że...że Frank chodzi tam? - mina dziewczyny nie miała szczęśliwego wyrazu
- Luizne, wiem, że dość głupio to zabrzmi, ale jest pewna kula. Każdy mieszkaniec ZMW ma taką w domu. Nasza stoi w piwnicy. Poszłam tam, by dowiedzieć się czegoś o Tobie... Stąd wiem wszystko o Tobie i Franku. - Uzi nie uśmiechała się, nie było jej do śmiechu

Ciemnoskóra kobieta zostawiła Luizne w pokoju samą. Postanowiła, że dziewczyna musi wszystko przemyśleć, przecież... dowiedziała się nagle dziwnej prawdy o swoim narzeczonym. Miała za niego wyjść... Termin ślubu był wyznaczony na maj. Ciepły, piękny miesiąc. 10 maja... Ach, data 24 urodzin Luizne. Miało być pięknie, idealnie... Maj, ciepła pogoda, słońce na niebie, mnóstwo gości... Lu w białej sukni i białym welonie, Frank w czarnym eleganckim garniturze. Siostra Lu w miętowej seksownej sukience i tego samego koloru butach na koturnie. Rodzice Franka elegancko ubrani - mama w futrze, z jasnoróżową sukienką, ojciec w garniturze. Wszystko miało być takie piękne, takie idealne... Ślub miał się odbyć w parku, wesele w eleganckiej restauracji.. A tu się okazuje, że Frank przez dwa lata okłamywał Luizne. 

Dziewczyna się rozpłakała. Kochała swojego narzeczonego, ale jak można okłamywać człowieka przez dwa lata...

Wstała, jeszcze płacząc. Zawołała Uzi. Ta, słysząc swoje imię przybiegła szybko.

- Uzi, masz może jakieś ubranie? Głupio mi tak chodzić w podartych ubraniach. - Lu opanowała płacz
- Och, oczywiście! Przepraszam, nie pomyślałam o tym. - Uzi na chwilę wyszła - Proszę. Mam nadzieję, że rozmiar jest odpowiedni. - podała Lui stanik, spódniczkę z trawy, gumkę do włosów z kwiatem i klapki

Luizne wyglądała jakby urwała się z tropikalnej wyspy. Różowy kwiat we włosach podkreślał jej jasną cerę. Nagle do pokoju wbiegł mąż Uzi. 
- Natychmiast do piwnicy! - krzyknął
- O cholera, przyszli aż tu? - ciemnoskóra dziewczyna z przerażeniem pobiegła do kuchni po jakieś zapasy żywności - Lu, pomóż mi! - krzyknęła z kuchni

Lu natychmiast pobiegła. Potoczyła 3 beczki z wodą i 3 z winem do piwnicy. Uzi wzięła owoce, pieczone mięso, ciasto i ziarno, które można było jeść na surowo. Elmel poszedł zablokować drzwi, by ' Ci, którzy nadchodzą ' za szybko nie dostali się do domu. Szybko odsunął kanapę, pod którą było wejście do piwnicy. Wpuścił Uzi i Luizne, sam stał na drabinie by przysunąć kanapę i zamknąć wejście. W momencie, gdy wszedł i usiadł, nakazał Uzi i Lu być cicho. 

Na górze słychać było niszczenie mebli, ścian, wszystkiego co stało na drodze. Słychać też było krzyk mężczyzny, który wołał ' Elmel, do cholery, gdzie ty się schowałeś?! I tak znajdziemy Ciebie i Twoją żonę! Ciekawym doświadczeniem będzie ściąć Ci głowę na oczach Uzi Qee! ' 

Uzi zaczęła cicho szlochać. Słyszała każdy ruch na górze, każdy szmer. Słyszała, że rozwalał narzuty, które szyła godzinami podczas ciepłych dni. Słyszała, że niszczy ubrania, ubrania, które szyła dla siebie, swojego męża i kogoś jeszcze... kogoś, kogo z nimi nie było. 

- Uzi... Zabrali nam Mihrim, jednak nie uda im się zabrać mnie. - Elmel starał się pocieszyć swoją żonę
- Wiesz dlaczego zabrali Mihrim? - szepnęła przez płacz - Bo nie chciałeś im zapłacić! Tak dużo było dać im trzy sztabki złota za spokój i spokojne wychowanie dziecka?! - Uzi starała mówić się jak najciszej, by nie usłyszeli jej Ci z góry

Okazało się, że Mihrim była trzyletnią córeczką Uzi i Elmela. Zabrali ją wojownicy z zachodu za to, że Elmel nie chciał im zapłacić. Prawdopodobnie Mihrim nie żyje. Uzi bardzo to przeżyła. 

Nagle Lu zrobiło się niedobrze. Pobiegła szybko do toalety, która znajdowała się w piwnicy. Zaczęła wymiotować.


Przygody poszukiwaczki - Kim ona jest?

Luizne obudziła się na łóżku. Jej ubranie było podarte, a włosy potargane. Obok siedziała młoda, ciemnoskóra dziewczyna, a w drzwiach stał wysoki, silny, również ciemnoskóry mężczyzna. 

- Elmel, ona się budzi! - krzyknęła
- Daj jej wody, widzisz przecież, że jest słaba. - odpowiedział mężczyzna, który stał w drzwiach
- Przepraszam, ale... Mogę, mogę wiedzieć gdzie jestem? - Lu przestraszyła się
- Ehh... Zaginione Miasto Włoskie... To jego szukałaś... Nikt nie chciał wierzyć w jego istnienie, tylko ty jedyna wierzyłaś... I je znalazłaś. - brązowe oczy dziewczyny lśniły gdy wypowiadała każde słowo
- No okej, fajnie, że was znalazłam, ale ja muszę wracać tam, skąd przyszłam... - blondynka nie wiedziała co zrobić
- Nigdzie się nie wybierasz. Musisz czekać do pełni, żeby stąd wyjść. Inaczej nie dotrzesz tam, gdzie chcesz. - mężczyzna odwrócił się w twarzą do Lu - Jestem Elmel, Elmel Qee, a to moja żona Uzi. Znalazła Cię na polu. Niezbyt często mamy tutaj takich gości jak ty Luizne... - powiedział mężczyzna i wyszedł
- Elmel jest trochę drażliwy... Jest przywódcą naszego plemienia. Spróbuj go nie denerwować... - Uzi starała się powiedzieć coś dobrego o mężu, jednak nic nie przychodziło jej do głowy - Tak naprawdę to dobra osoba, troszczy się o nas wszystkich. - wymamrotała 
- Uzi, muszę się stąd wydostać. Mam narzeczonego, Franka. Będzie się o mnie martwić. - Lu starała się przebłagać dziewczynę
- Twój narzeczony wcale się o Ciebie nie martwi... Wręcz przeciwnie, bawi się wspaniale wydając Twoje pieniądze. - Uzi zmieniła pole widzenia młodej profesor - Odkąd jesteście razem często pod Twoją nieobecność wychodzi do barów, upija się do nieprzytomności. A pieniądze, które są jego ' wypłatą ' dają mu rodzice, by coś przyniósł do domu. - Uzi uśmiechnęła się złośliwie.


Dzisiaj tylko tyle ;*


Przygody poszukiwaczki - Inny kontynent?

Nowe opowiadanko  Tamte chyba się wam nie spodobało, a szkoda :c

Przygody poszukiwaczki

Inny kontynent

Jeśli ktoś wam powie, że coś nie istnieje, raczej w to wierzycie. Jednak, pani Luizne, archeolog i historyk ma inne zdanie. Każdy, kogo zna, powie jej, że Zaginione Miasto Włoskie nigdy nie istniało i klucz, który jest opisywany w bajkach tak naprawdę nie istnieje.

Coś, lub ktoś, do końca nie wiadomo, podkusił Luizne do rozpoczęcia poszukiwań klucza i udowodnienia, że miasto, gdzieś tam, pod gruzami pięknego Monte Vista jest i wystarczy tylko je odbudować, a dowodem jest na to, wielki budynek, który stoi na końcu miasta, gdzie kiedyś chowano biedaków.

- Luizne, wierzysz w to, że ZMW istnieje naprawdę? - zapytał podczas drogi samochodem towarzysz młodej kobiety, jednocześnie jej narzeczony
- Frank! Mówiłam Ci już, że ono istnieje! Osoby, które napisały bajki o podziemnym wejściu i kluczu do miasta istniały, prawda? Więc miasto także! - zirytowała się
- Lu... Wiesz przecież, że jeśli wrócisz bez niczego, uniwersytet Cię wyrzuci z pracy i nie będziesz już wykładowcą? - narzeczony próbował przekonać dziewczynę, że jednak miasto nie istnieje
- Frank, do cholery! Wierzysz mi czy nie? Po co w ogóle tu ze mną przyjechałeś? Żeby prawić mi o tym, że ZMW nie istnieje? - Luizne zaczęła krzyczeć
- Lu, proszę nie krzycz. Wiesz, że jeśli stracisz pracę, to nie utrzymamy się z mojej pracy w redakcji. Pisanie słabych artykułów o pogodzie nie jest nikomu potrzebne, każdy teraz ogląda telewizję. - Frank stał się trochę marudny
- Frank, wiesz dobrze, że mogłeś iść do wojska. Tak jak Twój brat. Panuje kryzys, a wojsko to najlepsze, co mogłoby Ci się trafić... - nagle chłopak przerwał swojej narzeczonej
- I zginąć tak jak David? Nie, dziękuję. Rodzice uważają, że przynajmniej poniósł śmierć z honorem. Pff, dziękuję za śmierć w wieku 23 lat. - widać było złość na jego twarzy - Lu, przepraszam. Skończmy ten temat. Zaraz dojedziemy do tego budynku. - chłopak najwidoczniej miał dość kłócenia się z młodą profesor historii, wiedział, że i tak do niej nie przemówi, jeśli nie udało się to jej przełożonemu
- Skręć w lewo. - Luizne spojrzała na mapę - Dlaczego robią takie nieczytelne te mapy... Skręć w lewo, potem 500 metrów prosto i zatrzymaj się przy budynku. - zerknęła jeszcze raz na kawałek papieru i odgarnęła jasne włosy, które zaczęły wchodzić jej w oczy
- Okej. - ruszył we wskazanym przez dziewczynę kierunku

Za nim zdążył skręcić w lewo, już było widać duży dach budynku i otaczające go drzewa. Luizne przestraszyła się trochę widokiem ogromnych drzew. Nigdy nie była w tym miejscu. Nigdy w ogóle nie była w Monte Vista. Język włoski znała słabo, jednak, w razie potrzeby potrafiłaby porozmawiać. Frank był niemniej przerażony niż jego piękna narzeczona, jednak po nim nie dało się tego zauważyć.

Minęło kilka minut i dojechali na miejsce. Dziewczyna wstała z siedzenia i otworzyła drzwi białego samochodu. Zrobiło się jej zimno. Na swoją czerwono - niebieską bluzkę założyła fioletowy sweter. Spojrzała na swoje buty. Były czyste, aż za. Frank często żartował, że Luizne powinna zostać perfekcyjną panią domu, a nie profesorem historii. Dziewczynę bardzo irytowały te żarty, jednak dla satysfakcji, jaką dawało jej dokuczanie chłopakowi, odpowiadała mu,że gdyby poszedł do wojska, mogłaby w spokoju być perfekcyjną panią domu, a nie profesorem historii. Frank nigdy nie wiedział co mógł odpowiedzieć na tą uwagę swojej narzeczonej, więc nie odpowiadał nic i udawał, że Luizne nic takiego nie powiedziała.

Poszła za samochód. Otworzyła bagażnik. Wyjęła z niego swój ogromny plecak. W środku znajdował się namiot, śpiwór, trzy aparty fotograficzne ( gdyby jeden miał ochotę się rozładować, pozostawały jeszcze dwa, w pełni naładowane ), trochę suchego jedzenia, kilka butelek wody do picia, ciepła kurtka, czapka, dyktafon, gumki do włosów, kamera, koc i gaśnica ( nigdy nie wiadomo co może się przytrafić podróżnikowi, więc Luizne zawsze brała ze sobą gaśnice ).

Wbrew temu, co można było pomyśleć o dziewczynie, wcale nie była szalona, wręcz przeciwnie. Wolała wszystko mieć przy sobie, czuła się wtedy bezpiecznie.

- Frank, ty zostajesz w samochodzie. - powiedziała biorąc swój plecak.
- Dlaczego? Zawsze z Tobą chodzę po grobowcach. - zdziwił się. Jego narzeczona zawsze chciała jego towarzystwa w czasie tego typu wypraw
- Bo tu nie ma parkingu, a nie mamy tyle pieniędzy na płacenie jakiś dennych mandatów. Jedź do miasta. Napiszę Ci sms'a gdy już wyjdę. - podeszła do chłopaka - Kocham Cię. - pocałowała go w policzek - Nie bój się o mnie, będzie dobrze. - przytuliła się do niego
- Ja Ciebie też Lu. - odwzajemnił przytulasa - Znajdziesz klucz do zaginionego miasta i udowodnisz tym ćwokom, że ZMW istnieje. - powiedział i wsiadł do samochodu - Jadę do domu. Muszę napisać głupi artykuł o pogodzie - zaśmiał się - Lecę, do zobaczenia. - pocałował ją
- Będę tęsknić. No to idę... - odezwała się i poszła w stronę budynku

W budynku, choć od lat był nieogrzewany było dużo cieplej, niż na dworzu. Dziewczyna zdjęła swój fioletowy sweter i owinęła go wokół pasa. Włączyła dyktafon.
' Znajduję się przy wejściu do budynku. Jedyna droga jaka jest, prowadzi prosto - do drzwi. Drzwi otwierają się bez problemu. Jest tam strasznie dużo światła jak na nieoświetlone pomieszczenie. Aaaa!!! '

Nagle Luizne spadła w dół. Wylądowała przed jakimś domem. Coś, co było u góry, zamknęło się. Ostatnie, co zobaczyła przed omdleniem była chuda kobieta w spódniczce z trawy.





Never Say Never

   Każdy kiedyś gdzieś usłyszał, że do niczego się nie nadaje. To tak jakby przejściowe i normalne w wieku, gdy ma się te kilkanaście lat. Ja również. W domu dziecka można często nasłuchać się takich rzeczy, nie tylko od opiekunów, ale i od dzieci. Tam to norma. 

   Masz 18 naste urodziny i adios, żegnaj i nie wracaj. Sam musisz zapracować na życie. Ewentualnie skorzystać z pomocy społecznej. 


      Moja mama była lekarzem, ojcem pracował w 5 gwiazdkowej restauracji. Urodziłam się w Appaloosa Plains - w pięknym, małym miasteczku. Rodzice po kilku latach mieszkania tam, wyprowadzili się... To znaczy, wyjeżdżając z Appaloosa, drzewo upadło na drogę. Tata, nie zauważając go, wjechał w nie z ogromną prędkością. Rodzice nie przeżyli wypadku. W każdej gazecie można było przeczytać, że mała Emily została sierotą. Trafiłam do pierwszego, lepszego domu dziecka. Wiedziałam, że gdzieś tam, daleko w Bridgeport lub nawet w Sunset Valley mam starszego brata, Rayana. Rodzice wyrzucili go z domu, gdy był dorosły. Nie spełniał pragnień rodziców, czy coś w tym stylu. Do końca sama nie wiem, jak to było. Babcia i cała rodzina mieszkała bardzo daleko, nie byłam pewna, czy oni nawet jeszcze żyją.


   Kontynuując, jako trzyletnia dziewczynka zamieszkałam w domu dziecka. Mała, chuda blondynka, z delikatnymi rysami twarzy, tak opisała mnie jedna z opiekunek. Była młodą dziewczyną, bo na pewno nie miała więcej niż 20 lat. Gdy byłam starsza dużo rozmawiałyśmy. Okazało się, że ta miła, młoda dziewczyna miała chłopaka i dwójkę dzieci. Ktoś podpalił las, przy którym mieszkała z dziećmi i chłopakiem. Dzieci i chłopak zginęli. Podobna historia do mojej...


    W domu dziecka może nie miałam super możliwości na naukę, jednak zawsze sobie radziłam. Gdy miałam piętnaście lat, byłam uznawana za jedną z najładniejszych dziewcząt w szkole. Jednak, ja, jak to ja, posiadałam ogromne kompleksy. Uważałam, że włosy, które były bardzo piękne, miały mysi kolor, usta bez odcienia, a oczy szare. Jednak, młoda opiekunka, uświadomiła mi moją wartość. 


   W dniu, w którym przygoda z domem dziecka się skończyła, opiekunka dała mi ok. 500 - 550 simoleonów bym mogła jakoś rozpocząć życie. Bardzo mi to pomogło.  Każdy grosz się liczył w tym momencie.


  Szybko znalazłam pracę w sklepie z książkami. Odszukałam małe mieszkanko, które bardzo mi się spodobało. Jako dziewiętnastoletnia osoba miałam lepszą sytuację finansową, niż osoby, które pracowały od 20 lat. 


    Firma, która prowadziła księgarnie zaproponowała mi przeniesienie się do Appaloosa Plains. Zgodziłam się od razu!  Miasto mojego dzieciństwa, ach! Ucieszyłam się.


   Kupiłam mały domek. Zauważyłam, że obok mieszkał całkiem fajny chłopak z psem. Dowiedziałam się, że ma na imię Beniamin. Po paru tygodniach okazało się, że jestem w ciąży. Wiedziałam, że dziecko, które w sobie noszę musi być tego chłopaka. Pewnego, zimowego wieczoru, poszłam mu o tym powiedzieć. Nie był zły ani obojętny. Ucieszył się. 

    9 miesięcy później urodziła się dziewczynka, która dziś ma 15 lat i młodszego 7 letniego brata. Ja z Beniaminem jesteśmy małżeństwem i oczekujemy wakacji. Mamy tyle planów i wykupioną wycieczkę do Francji i Chin. Wreszcie jestem szczęśliwa! 

  Z moją ukochaną opiekunką z domu dziecka, nadal utrzymuję kontakt. To ona pokazała mi, jak żyć i doceniać siebie. Piszemy e-maile, listy, sms'y. Czasem zdarzy się porozmawiać przez telefon. Ta pani była jedyną osobą, która pokochała Emily, prawdziwą, małą Emily, którą byłam i nadal jestem.
Nowe opowiadanko <3 Jak się wam podoba? <3

Miłego wieczoru! ♥

Emo Jednorożec ♥

Zapowiedź zimowej sesji - Snow Is Falling

Przed świętami albo chwilkę po nich ukaże się sesja - Snow Is Falling. Jedyna trudność, jaką mam do pokonania to czas, którego potrzebuję na zrobienie tego wszystkiego. W każdym bądź razie myślę, że wyjdzie super. Na razie zachowały się tylko 3 dobre zdjęcia. 
Pozdrawiam, Emo Jednorożec <3



Holiday!

Hejka! Tutaj znowu Emo Jednorożec <3 Chciałam wam pokazać kolejną simową sesję - tym razem bohaterką sesji jest moja simka - Emily. 

Wszystko, co ma na sobie Emily jest pobrane z giełdy wymiany, więc nie mam jak wam dać linków :( 
Sesja nazywa się Holiday! Takie tam wspomnienie o wakacjach :) Za tydzień lub w ferie dodam zimową sesję również z Emily ;D
Być może, jeśli znajdę czas i wena twórcza mnie odwiedzi, z Emily pojawi się opowiadanie <3






To tyle na dziś <3 

Aaa i jeszcze jedno! Bloga prowadzę z nowego konta! Takie tam info, byście się nie zdziwili <3
Pozdrawiam, Emo Jednorożec <3



Parkerowie

Wracając z biblioteki, Julie, Caroline i Jakub szli spiesznym krokiem. Nie chcieli by hrabia wykorzystał ich strach. To by było najgorsza rzecz, jaka mogłaby się teraz stać.


Powoli dochodzili do domu. Zostało im tylko kilka metrów, do tarasu. Wystarczyło tylko przeskoczyć przez ogrodzenie.

Przez ogrodzenie przeszli szybko, lecz bardzo ostrożnie, by nie naruszyć płotka. Nie chcieli by ktoś, coś zauważył.

Było dobrze po północy, gdy weszli do pokoju Julie. Dziewczyna szybko zamknęła drzwi od tarasu i zasłoniła je żaluzją. Otworzyła swój pokój i pozwoliła wyjść Jakubowi i Caroline do ich pokoi na piętrze. Rodzice już spali, jednak musieli iść dość cicho, by nie zbudzić młodszej siostry - trzyletniej Anastazji, której sen był bardzo kruchy. Caroline szybko otworzyła swój pokój i równie szybko go zamknęła. Przebrała się w piżamę i położyła do łóżka. Starała się szybko zasnąć by zapomnieć o tym, co zdarzyło się tego dnia.

Jakub, podobnie jak siostra od razu położył się do łóżka.


Tylko Julie, siadając na łóżku, zamiast pójść spać, zaczęła rozmyślać.


Julie zawsze siedziała do późna i rozmyślała, jakby to ktoś inny określił - nad pierdołami.
Julie w tym momencie, powinna stwierdzić, że narażanie życia, swojego, Jakuba i jej głupich koleżaneczek nie jest warte, okropnej siostry. Ale, będąc Julie, wiadomo było, że nastolatka jest uparta, ma swoje własne wytyczone ścieżki i za nic w świecie nie przekonasz jej łatwo do swojego zdania.
Mimo tego, jak traktowała ją przez te wszystkie lata Caroline, mogłaby dla niej poświęcić swoje ludzkie, kruche życie. Wiedziała, że każdy kazałby się jej puknąć w głowę. Ale ona wiedziała swoje. Była inna niż każdy człowiek na świecie. Obdarzona empatią dla innych. To ją odróżniało od rodziny - rozumiała każdego. KAŻDEGO. Bez wyjątku. Potrafiła pocieszyć i sprawić by ktoś zaczął działać. Dawała bardzo dobre rady, których niestety nikt nie słuchał, jednak były one dobre, tak samo jak dziewczyna

Emo Jednorożec 

Po Zmroku #1

Witajcie!
Dzisiaj opiszę wam dodatek, z którym zaczynałam - czyli po zmroku. 

Po raz pierwszy w serii the sims 3, mamy tam styczność z osobistościami i istotami nadnaturalnymi - czyli wampirami. 

Osobistości - mają od 1 - 5 gwiazdek przy swoim imieniu i nazwisku. Osobistością można zostać na różne sposoby. 

1. Zaprzyjaźnij się z osobistością!
a) Zaprzyjaźnić z osobistością można się po przez zaimponowanie jej. Spróbuj porozmawiać z nią, na tematy, które ją interesują - np bogactwo!
b) Zaprzyjaźnić się z osobistością można kodem - testingcheatsenabled true. Dostaje się wtedy 1 lub 2 gwiazdki sławy.

2. Dodaj gwiazdki kodem.
Gwiazdki osobistości można dodać kodem. Wciśnij trzy klawisze, które wciskasz, gdy wpisujesz jakiś kod. Wpisz: testingcheatsenabled true i najedź shift'em na swojego sima, lub sima, któremu chcesz dodać gwiazdki. Wyskoczą Ci 2 okienka - Dodaj pkt osobistości  i ilość gwiazdek. Wybierz ilość gwiazdek. Pamiętaj! Maksymalnie możesz mieć ich 5!



Okładka dodatku wygląda w ten sposób. Wygląda ładnie, nieprawdaż? :)


Do dodatku dochodzą również instrumenty - perkusja, fortepian, fortepian elektroniczny i kontrabas. 

Dochodzą też umiejętności - miksologii i grania na wymienionych wyżej instrumentach.



Na pierwszym zdjęciu macie nowe fryzury, które pojawiają się w dodatku. Na drugim - piękne i kolorowe sukienki. Na trzecim natomiast bluzki :).
_______________________
2. Przemiana w wampira. 
Jeśli poznamy jakiegoś wampira w mieście - możemy się z nim zaprzyjaźnić. W ten sposób, gdy już wampir będzie przyjacielem naszego sima, jest możliwość o prośbę by nas przemienił w to stworzenie nadnaturalne, jakim sam jest.  
Uważam, że dodatek Po Zmroku jest świetnym dodatkiem. Jeśli go nie macie, zachęcam do kupna. W salonach sieci Empik każdy dodatek kosztuje 59,99, czyli prawie 60 zł. Zdjęcia wzięłam internetu, ze względu na to, że dzisiaj nie mam czasu by aż tak pograć w simsy :)
Życzę miłego dnia. 

Emo Jednorożec <3




Witajcie. Być może wiecie, kim jestem, być może nie. Nazywam się Julia i mam 13 lat. Mieszkam w Policach, jednak uczęszczam do 1 klasy gimnazjum w Szczecinie. W simsy gram od ok. 4 lat. Zaczęłam grać częścią 3 - czyli The sims 3. Grałam również w średniowiecze i The sims 2, jednak najbardziej na świecie kocham Ts3 <3. 

Adminuję na dwóch stronach - Uzależnieni od simsów 

https://www.facebook.com/pages/Uzale%C5%BCnieni-od-sims%C3%B3w/746000928790626

i Jaram się simsami, jak Sid mleczykiem ;33 

https://www.facebook.com/JaramEieSimsamiJakSidMleczykiem545

Na obu podpisuję się pseudonimem ' Emo Jednorożec ', ze względu na to iż mam zamiłowanie do jednorożców - obrazów, zdjęć, nawet rysunków tych pięknych mitycznych zwierząt. To jest taka króciutka notka o mnie. Wstawię wam swoje zdjęcie, byście wiedzieli, z kim macie doczynienia. :)
Pozdrawiam - Emo Jednorożec :) <3

Parkerowie

- Kuba musimy się czegoś dowiedzieć o tej księdze i duchu! To jest poważne, on może coś z robić Caroline! Miriam, Lea, Sarah pomożecie nam? Tylko na waszą pomoc możemy liczyć. - Julie bardzo chciała pomóc siostrze. 
- Ehh, Julie. A co jeśli coś złego stanie się dziewczętom? Nie możemy tak ryzykować. - Kuba próbował rozsądnie wyjść z sytuacji.
- A co jeśli COŚ ZŁEGO stanie się naszej SIOSTRZE?! Z Caroline to niezłe ziółko, ale w końcu jesteśmy rodziną, prawda? - Julie chciała pokazać powagę sytuacji
- Kuba, Julie ma rację. Przecież wiadomo, że to, co opętało Caroline jest złe i prędzej czy później i tak zrobi być może nam krzywdę... - Lea przerwała tutaj swoją wypowiedź, ponieważ zauważyła Antonia Parkera - ojca Julie, Caroline i Jakuba. Był nauczycielem chemii.
- Komu co zrobi krzywdę? - nauczyciel miał doskonały słuch
- Rozmawiamy o tym, że jeśli udalibyśmy się wieczorem do lasu, prawdopodobnie wilki zrobiłyby nam krzywdę panie Parker. - Miriam świetnie kłamała, w ogóle się nie przejmując co sobie pomyśli nauczyciel
- Tak Miriam, masz rację. To niebezpieczne. - powiedział i odszedł w stronę pokoju nauczycielskiego - Czego te dzieci nie wymyślą. - jęknął i zamknął drzwi
- Dziś o 15:30 park, przy krzakach. Tam będzie idealne miejsce żeby pogadać, nie będzie tam podstawówki, więc nie ma problemu ze spokojem i ciszą. - powiedziała Julie i weszła do klasy, ponieważ był dzwonek na lekcje

Każda godzina była utrapieniem dla Lei, Miriam, Sarah, Julie i Jakuba. Dziś nie mieli ani klasa Jakuba, ani klasa Julie nie miała dziś lekcji chemii ze swoim ojcem. Nie musieli się tłumaczyć więc, gdzie jest Caroline.

Każdy z piątki osób wtajemniczonych, w to, co się stało Caroline, poszedł osobną drogą do parku. Nie chcieli wzbudzać zainteresowania. Udawali więc, że idą do domu. Przecież nikt nie zorientowałby się, że każda z tych dróg tak naprawdę prowadzi do parku.

- Kuba, mówiłeś, że grzebałeś w internecie na temat tej księgi. - Julie pierwsza się odezwała
- Tak. Księgę można kupić tylko w jednym sklepie w naszym mieście, który został trzy dni temu zlikwidowany ze względu na skargi mieszkańców okolicy. Widzieli oni dziwne zjawiska i słyszeli nieprawdopodobne dźwięki. Oprócz tego, księgę można było znaleźć w bibliotece. Są tylko dwa egzemplarze. Książka została napisana w XIV w. przez czarownicę Aselandre i jej męża Polinezego. Każdy rysunek, który pojawia się w księdze jest dziełem czarowników. Dwa egzemplarze, które są w naszej bibliotece, są orginalne. Te, które są w sklepie zostały wydrukowane. Zapożyczyli jedną książkę w bibliotece i zrobili nakład ok. 1000 ksiąg. Udało się im sprzedać tylko 3 książki miejscowym ' czarownikom ' i ' magikom '. Aselandra i Polinez po ukończeniu ksiąg zostali spaleni na stosie. Od tej pory nikt nigdy o nich nie słyszał. Jednak, po czarownikach został ślad na ziemi - mieli oni córkę - Belimanę. Wyszła ona za bogatego hrabię z naszego miasta. Oni natomiast mieli syna, Lirysa. Nie wiadomo co stało się z młodzieńcem, aczkolwiek podobno ożenił się i jego potomkowie nadal żyją na ziemiach naszego miasteczka. Belimana została zabita przez męża, gdy ten dowiedział się o tym, kim byli jej rodzice. Lirys był już wtedy dorosły, a z ojcem nie utrzymywał kontaktu. Dlatego syn Belimany i hrabiego przeżył. Teraz pytanie jest następujące - kto jest potomkiem Aselandry i Polinezego, oraz dlaczego księga trafiła w ręce naszej siostry. - Kuba opowiedział całą historię, której się dowiedział
- No okej. Chodźmy do biblioteki. Może dowiemy się czegoś o tej księdze. - zaproponowała Lea
- Wiesz co Lea, masz rację. Może w bibliotece dowiemy się jakiś szczegółów. - Miriam była tego samego zdania

Idąc do biblioteki, Julie cały czas miała wrażenie, że ktoś ich obserwuje. To było przecież nie możliwe. Miasteczko o tej godzinie było puste. Wszyscy chodzili po sklepach, kupowali żywność, siedzieli w kinie lub teatrze, zwiedzali przeróżne miejsca.

Wchodząc do biblioteki, Julie zauważyła taki sam rysunek na ścianie, jak był na okładce książki. Przestraszyła się, aczkolwiek z ochotą zapukała do drzwi biblioteki. Pani, która tam pracowała, od 15:30 - 16:55 miała przerwę. Trzeba było zapukać do drzwi, by ta Cię wpuściła.

- Dzień dobry. Chcieliśmy się dowiedzieć czegoś o tej książce. - Kuba pokazał zdjęcie bibliotekarce, a ta aż prawie zemdlała
- Księga zaklęć i magii zakazanej... No nieźle. Czego chcecie od tej księgi? - bibliotekarka wiedziała wszystko o tej książce
- Caroline, nasza siostra miała tą książkę w torbie... Dzisiaj zabrało ją stado nietoperzy, a jej oczy były krwisto - czerwone... Może nam pani powiedzieć, co to konkretnie za książka? - popatrzyłam na nią błagalnym wzrokiem, wiedząc, że kłamstwo tutaj nie zostanie przyjęte
- Julie... Wasza siostra w takim bądź razie jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Wzywała do siebie duchy? - zapytała patrząc na przerażone miny Sarah, Lei i Miriam
- Wzywała. Tego dnia, jedna z nas odsłoniła okno. Wtedy pokazał się duch. Powiedział, że bezsensowne wzywanie go, źle się skończy dla Caroline. Potem zniknął. Caroline zlekceważyła te słowa. Jak gdyby nic, schowała świeczki i książkę do torby i wyszła. - Sarah powiedziała wszystko, co tylko z tego dnia pamiętała
- Czyjego ducha wzywała? Ducha hrabiego, który wyszedł za Belimanę, córkę czarodziejów, którzy stworzyli tą księgę? W taki sposób tylko on traktuje innych. - bibliotekarka wiedziała co mówi
- Nie mam pojęcia, kogo wywoływała. Nie mówiła normalnie. - Sarah przejęła rozmowę.
- Jakkolwiek jest to niebezpieczne, musimy wywołać ducha znów i prosić o ułaskawienie waszej siostry. Przyjdźcie tutaj w sobotę o 10:30. Biblioteka jest wtedy zamknięta, jak w każdy weekend. Nie ma tu zbyt wielu ludzi, więc jest bezpieczniej. Do zobaczenia za dwa dni. - powiedziała pani

Emo Jednorożec

Parkerowie

Wracając z biblioteki, Julie, Caroline i Jakub szli spiesznym krokiem. Nie chcieli by hrabia wykorzystał ich strach. To by było najgorsza rzecz, jaka mogłaby się teraz stać.
Powoli dochodzili do domu. Zostało im tylko kilka metrów, do tarasu. Wystarczyło tylko przeskoczyć przez ogrodzenie.
Przez ogrodzenie przeszli szybko, lecz bardzo ostrożnie, by nie naruszyć płotka. Nie chcieli by ktoś, coś zauważył.
Było dobrze po północy, gdy weszli do pokoju Julie. Dziewczyna szybko zamknęła drzwi od tarasu i zasłoniła je żaluzją. Otworzyła swój pokój i pozwoliła wyjść Jakubowi i Caroline do ich pokoi na piętrze. Rodzice już spali, jednak musieli iść dość cicho, by nie zbudzić młodszej siostry - trzyletniej Anastazji, której sen był bardzo kruchy. Caroline szybko otworzyła swój pokój i równie szybko go zamknęła. Przebrała się w piżamę i położyła do łóżka. Starała się szybko zasnąć by zapomnieć o tym, co zdarzyło się tego dnia.
Jakub, podobnie jak siostra od razu położył się do łóżka.
Tylko Julie, siadając na łóżku, zamiast pójść spać, zaczęła rozmyślać.
Julie zawsze siedziała do późna i rozmyślała, jakby to ktoś inny określił - nad pierdołami.
Julie w tym momencie, powinna stwierdzić, że narażanie życia, swojego, Jakuba i jej głupich koleżaneczek nie jest warte, okropnej siostry. Ale, będąc Julie, wiadomo było, że nastolatka jest uparta, ma swoje własne wytyczone ścieżki i za nic w świecie nie przekonasz jej łatwo do swojego zdania.
Mimo tego, jak traktowała ją przez te wszystkie lata Caroline, mogłaby dla niej poświęcić swoje ludzkie, kruche życie. Wiedziała, że każdy kazałby się jej puknąć w głowę. Ale ona wiedziała swoje. Była inna niż każdy człowiek na świecie. Obdarzona empatią dla innych. To ją odróżniało od rodziny - rozumiała każdego. KAŻDEGO. Bez wyjątku. Potrafiła pocieszyć i sprawić by ktoś zaczął działać. Dawała bardzo dobre rady, których niestety nikt nie słuchał, jednak były one dobre, tak samo jak dziewczyna

Emo Jednorożec 

Nose Ring

O to jest pierwsza rzecz, jaką moim zdaniem powinni pobrać miłośnicy pirecingów <3

Jest to kolczyk w nosie, okrągły, podobny jak mają byki ;D
 http://www.thesimsresource.com/artists/Screaming_Mustard/downloads/details/category/sims3-accessories-necklaces/title/%5B-absolute-%5D--nose-ring/id/1241264/
Pod tym linkiem możecie pobrać kolczyk :)

Emo Jednorożec 

Magic Love

Hejka! Postanowiłam wam pokazać moją drugą sesję. ( Pierwszą wrzucę za jakiś czas )






Życzę miłego wieczoru <3 Do zobaczenia niedługo <3

Emo Jednorożec