Każdy kiedyś gdzieś usłyszał, że do niczego się nie nadaje. To tak jakby przejściowe i normalne w wieku, gdy ma się te kilkanaście lat. Ja również. W domu dziecka można często nasłuchać się takich rzeczy, nie tylko od opiekunów, ale i od dzieci. Tam to norma.
Masz 18 naste urodziny i adios, żegnaj i nie wracaj. Sam musisz zapracować na życie. Ewentualnie skorzystać z pomocy społecznej.
Moja mama była lekarzem, ojcem pracował w 5 gwiazdkowej restauracji. Urodziłam się w Appaloosa Plains - w pięknym, małym miasteczku. Rodzice po kilku latach mieszkania tam, wyprowadzili się... To znaczy, wyjeżdżając z Appaloosa, drzewo upadło na drogę. Tata, nie zauważając go, wjechał w nie z ogromną prędkością. Rodzice nie przeżyli wypadku. W każdej gazecie można było przeczytać, że mała Emily została sierotą. Trafiłam do pierwszego, lepszego domu dziecka. Wiedziałam, że gdzieś tam, daleko w Bridgeport lub nawet w Sunset Valley mam starszego brata, Rayana. Rodzice wyrzucili go z domu, gdy był dorosły. Nie spełniał pragnień rodziców, czy coś w tym stylu. Do końca sama nie wiem, jak to było. Babcia i cała rodzina mieszkała bardzo daleko, nie byłam pewna, czy oni nawet jeszcze żyją.
Kontynuując, jako trzyletnia dziewczynka zamieszkałam w domu dziecka. Mała, chuda blondynka, z delikatnymi rysami twarzy, tak opisała mnie jedna z opiekunek. Była młodą dziewczyną, bo na pewno nie miała więcej niż 20 lat. Gdy byłam starsza dużo rozmawiałyśmy. Okazało się, że ta miła, młoda dziewczyna miała chłopaka i dwójkę dzieci. Ktoś podpalił las, przy którym mieszkała z dziećmi i chłopakiem. Dzieci i chłopak zginęli. Podobna historia do mojej...
W domu dziecka może nie miałam super możliwości na naukę, jednak zawsze sobie radziłam. Gdy miałam piętnaście lat, byłam uznawana za jedną z najładniejszych dziewcząt w szkole. Jednak, ja, jak to ja, posiadałam ogromne kompleksy. Uważałam, że włosy, które były bardzo piękne, miały mysi kolor, usta bez odcienia, a oczy szare. Jednak, młoda opiekunka, uświadomiła mi moją wartość.
W dniu, w którym przygoda z domem dziecka się skończyła, opiekunka dała mi ok. 500 - 550 simoleonów bym mogła jakoś rozpocząć życie. Bardzo mi to pomogło. Każdy grosz się liczył w tym momencie.
Szybko znalazłam pracę w sklepie z książkami. Odszukałam małe mieszkanko, które bardzo mi się spodobało. Jako dziewiętnastoletnia osoba miałam lepszą sytuację finansową, niż osoby, które pracowały od 20 lat.
Firma, która prowadziła księgarnie zaproponowała mi przeniesienie się do Appaloosa Plains. Zgodziłam się od razu! Miasto mojego dzieciństwa, ach! Ucieszyłam się.
Kupiłam mały domek. Zauważyłam, że obok mieszkał całkiem fajny chłopak z psem. Dowiedziałam się, że ma na imię Beniamin. Po paru tygodniach okazało się, że jestem w ciąży. Wiedziałam, że dziecko, które w sobie noszę musi być tego chłopaka. Pewnego, zimowego wieczoru, poszłam mu o tym powiedzieć. Nie był zły ani obojętny. Ucieszył się.
9 miesięcy później urodziła się dziewczynka, która dziś ma 15 lat i młodszego 7 letniego brata. Ja z Beniaminem jesteśmy małżeństwem i oczekujemy wakacji. Mamy tyle planów i wykupioną wycieczkę do Francji i Chin. Wreszcie jestem szczęśliwa!
Z moją ukochaną opiekunką z domu dziecka, nadal utrzymuję kontakt. To ona pokazała mi, jak żyć i doceniać siebie. Piszemy e-maile, listy, sms'y. Czasem zdarzy się porozmawiać przez telefon. Ta pani była jedyną osobą, która pokochała Emily, prawdziwą, małą Emily, którą byłam i nadal jestem.
Nowe opowiadanko <3 Jak się wam podoba? <3
Miłego wieczoru! ♥
Emo Jednorożec ♥