24.08
Wszystkie meble były porozrzucane... Dywan w salonie pocięty, a wazon z kwiatami w korytarzu zbity. Byłam przerażona. Przecież moja córka była w domu. Co prawda miała być z opiekunką, ale... Tak strasznie się bałam. O córkę, o to wszystko. Kto mógł coś takiego zrobić...
Zadzwoniłam na policję. Zjawili się w ciągu kilku minut. Cały czas stałam przed domem. Mimo wszystko bałam się wejść sama do domu bez kogoś.
Policjanci wchodzili do domu bardzo powoli. Gdyby ktoś wyskoczył, mogliby mnie ochronić. Weszliśmy do salonu. Zdjęcie mojej córki, które wisiało na ścianie było pocięte. Całe. W głębi domu, w jadalni wisiały zdjęcia wszystkich członków naszej rodziny - od rodziców Matthew'a, po moje dzieci, babcie i mamę. Moje zdjęcie było pocięte, a pod nim napis 'Bój się Kimberly! Znajdę Cię!'. Prawie odskoczyłam. Strasznie się przestraszyłam. Mało kto używał mojego pełnego imienia. Tylko teściowa, kiedy patrzyła na mnie swoim surowym wzrokiem na sobotnim obiedzie i mówiła o odpowiedzialności, jaką jest macierzyństwo.
Poprosiłam policjantów, by poszli ze mną do pokoju córki. Nie słyszałam w domu żadnych odgłosów. Marzyłam tylko o tym, by poszła z opiekunką do parku albo na spacer. Nie chciałam żeby była w domu. Jej pokój był zamknięty. Czyli wyszła z opiekunką. Pędem otworzyłam go drugim kluczem. Nikogo nie było, a na biurku widniała karteczka 'Jestem z Alexandrą na placu zabaw, proszę się nie martwić, o 14:00 wrócimy!'. Kamień spadł mi z serca. Gdyby mojej córeczce miało się coś stać... Umarłabym.
Policjanci spisali protokół, zrobili zdjęcia. Wyszli z domu. Zadzwoniłam do babci, żeby zabrała mojego synka do siebie. Zabrałam z domu najpotrzebniejsze rzeczy. Pieluchy, ulubione zabawki Alexandry, ubranka dla małej, książki do szkoły David'a, jego piżamę, kosmetyki, na końcu moje rzeczy i mojego męża. Nie mogliśmy tutaj zostać.
Próbowałam się uspokoić. Ostatni raz weszłam do swojej sypialni, by zabrać kosmetyki z łazienki. Na komodzie stało zdjęcie z dnia, kiedy Matthew mi się oświadczył. Zrobił to w naszej ulubionej knajpie, a właściciel zrobił nam zdjęcie. Były dwie kopie. Jedną mieliśmy my, a druga wisiała w moim pokoju u babci. Dawny dom, pomyślałam. I znowu do niego wracam... Zabrałam zdjecie z komody i wsadziłam je do torebki. Ono mnie uspokajało.
Kiedy opiekunka przyszła z Alex, podałam jej adres mojej babci. Wsiadła ze mną do samochodu i pojechałyśmy. Babcia wysłała mi smsa, że znalazła kojec po mamie i Alex nie będzie musiała spać na materacu. Ucieszyłam się.
Dojechałyśmy w 20 minut. W między czasie opiekunka, Molly, zadzwoniła do mojego męża o tym co się stało. Molly była w moim wieku. Studiowała w zaocznie i potrzebowała pieniędzy na wynajem mieszkania. Pracowała tylko dla mnie, ale wiedziałam, że chętnie zajmowałaby się kilkoma dziećmi na raz. Zastanawiała się nad pracą w miejscowym przedszkolu, ale nie chciała zostawiać mojej córki. Molly wiedziała, że nie oddam Alex do przedszkola. Bałam się. Szczególnie po incydencie z domem. Nie oddałabym mojej córki nikomu innemu.
Moja babcia była prze szczęśliwa. Uwielbiała spędzać czas ze swoimi prawnukami. Rosalie nie była zadowolona gdy mnie zobaczyła. Ale uśmiechnęła się, kiedy Alex zaczęła się do niej śmiać.
Mój pokój znajdował się na parterze. Ja, Matthew i Alex mogliśmy spać tutaj spokojnie, ale co z Davidem... Potrzebował miejsca do nauki i zabawy. Przypomniałam sobie, że moja młodsza siostra, Kylie poszła na noc do swojego chłopaka. Zadzwoniłam i zapytałam czy mój syn dzisiaj może spać w jej pokoju, a jutro znajdziemy mu coś innego. Kylie zgodziła się, zresztą w jej pokoju nie było prawie wcale jej rzeczy. Urządzała sobie wspólne mieszkanie z chłopakiem i większość jej mebli była sprzedana albo przeniesiona do nowego miejsca zamieszkania.
Otworzyłam pokój młodszej siostry. Nadal wisiały tam plakaty jej ulubionego zespołu. Gdy byłam młodsza pokazałam siostrze ich piosenki. Obiecałam jej, że pojedziemy kiedyś na ich koncert. Rok później zespół się rozpadł, a my nigdy na ich koncercie nie byłyśmy...
W pokoju stała komoda, duże lustro, łóżko, szafa i biurko z krzesłem. Od ostatniego razu, kiedy byłam w jej pokoju dużo się zmieniło. Uświadomiłam sobie, że moja siostra jest dorosła i prawdopodobnie niedługo wyjdzie za mąż. Ale ten czas leci...
Wieczorem David zasnął w pokoju mojej siostry, Alex w kojcu u mnie. Matthew przyjechał po 23.
Był przestraszony. Okazało się, że ktoś zniszczył budynek mojej firmy. Ktoś wzniecił ogień. Ubraniom nic się nie stało, ale było blisko. Moja asystentka po moim wyjściu spakowała wszystkie ubrania i dała je do magazynu. Głównie nową kolekcje, ponieważ tylko jej nie sprzedaliśmy. W środku budynek nie ucierpiał. Wszystko wyglądało tak samo. Ale na zewnątrz budynek był spalony. Wiedziałam, że to kolejne ostrzeżenie.. Ale co ja robiłam źle?
Postanowiłam się położyć. Tego wszystkiego było za dużo jak na jeden dzień...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz