NOWA SESJA!

 Witam. Ta sesja ma już kilka miesięcy, jednak w całości nigdzie się nie pojawiła, a więc wrzucam ją tu, gdzie jej miejsce. :)



Blogerka Bizneswoman

24.08
 Wszystkie meble były porozrzucane... Dywan w salonie pocięty, a wazon z kwiatami w korytarzu zbity. Byłam przerażona. Przecież moja córka była w domu. Co prawda miała być z opiekunką, ale... Tak strasznie się bałam. O córkę, o to wszystko. Kto mógł coś takiego zrobić...
Zadzwoniłam na policję. Zjawili się w ciągu kilku minut. Cały czas stałam przed domem. Mimo wszystko bałam się wejść sama do domu bez kogoś. 
 Policjanci wchodzili do domu bardzo powoli. Gdyby ktoś wyskoczył, mogliby mnie ochronić. Weszliśmy do salonu. Zdjęcie mojej córki, które wisiało na ścianie było pocięte. Całe. W głębi domu, w jadalni wisiały zdjęcia wszystkich członków naszej rodziny - od rodziców Matthew'a, po moje dzieci, babcie i mamę. Moje zdjęcie było pocięte, a pod nim napis 'Bój się Kimberly! Znajdę Cię!'. Prawie odskoczyłam. Strasznie się przestraszyłam. Mało kto używał mojego pełnego imienia. Tylko teściowa, kiedy patrzyła na mnie swoim surowym wzrokiem na sobotnim obiedzie i mówiła o odpowiedzialności, jaką jest macierzyństwo.
 Poprosiłam policjantów, by poszli ze mną do pokoju córki. Nie słyszałam w domu żadnych odgłosów. Marzyłam tylko o tym, by poszła z opiekunką do parku albo na spacer. Nie chciałam żeby była w domu. Jej pokój był zamknięty. Czyli wyszła z opiekunką. Pędem otworzyłam go drugim kluczem. Nikogo nie było, a na biurku widniała karteczka 'Jestem z Alexandrą na placu zabaw, proszę się nie martwić, o 14:00 wrócimy!'. Kamień spadł mi z serca. Gdyby mojej córeczce miało się coś stać... Umarłabym.
 Policjanci spisali protokół, zrobili zdjęcia. Wyszli z domu. Zadzwoniłam do babci, żeby zabrała mojego synka do siebie. Zabrałam z domu najpotrzebniejsze rzeczy. Pieluchy, ulubione zabawki Alexandry, ubranka dla małej, książki do szkoły David'a, jego piżamę, kosmetyki, na końcu moje rzeczy i mojego męża. Nie mogliśmy tutaj zostać. 
 Próbowałam się uspokoić. Ostatni raz weszłam do swojej sypialni, by zabrać kosmetyki z łazienki. Na komodzie stało zdjęcie z dnia, kiedy Matthew mi się oświadczył. Zrobił to w naszej ulubionej knajpie, a właściciel zrobił nam zdjęcie. Były dwie kopie. Jedną mieliśmy my, a druga wisiała w moim pokoju u babci. Dawny dom, pomyślałam. I znowu do niego wracam... Zabrałam zdjecie z komody i wsadziłam je do torebki. Ono mnie uspokajało.
 Kiedy opiekunka przyszła z Alex, podałam jej adres mojej babci. Wsiadła ze mną do samochodu i pojechałyśmy. Babcia wysłała mi smsa, że znalazła kojec po mamie i Alex nie będzie musiała spać na materacu. Ucieszyłam się. 
 Dojechałyśmy w 20 minut. W między czasie opiekunka, Molly, zadzwoniła do mojego męża o tym co się stało. Molly była w moim wieku. Studiowała w zaocznie i potrzebowała pieniędzy na wynajem mieszkania. Pracowała tylko dla mnie, ale wiedziałam, że chętnie zajmowałaby się kilkoma dziećmi na raz. Zastanawiała się nad pracą w miejscowym przedszkolu, ale nie chciała zostawiać mojej córki. Molly wiedziała, że nie oddam Alex do przedszkola. Bałam się. Szczególnie po incydencie z domem. Nie oddałabym mojej córki nikomu innemu. 
 Moja babcia była prze szczęśliwa. Uwielbiała spędzać czas ze swoimi prawnukami. Rosalie nie była zadowolona gdy mnie zobaczyła. Ale uśmiechnęła się, kiedy Alex zaczęła się do niej śmiać. 
 Mój pokój znajdował się na parterze. Ja, Matthew i Alex mogliśmy spać tutaj spokojnie, ale co z Davidem... Potrzebował miejsca do nauki i zabawy. Przypomniałam sobie, że moja młodsza siostra,  Kylie poszła na noc do swojego chłopaka. Zadzwoniłam i zapytałam czy mój syn dzisiaj może spać w jej pokoju, a jutro znajdziemy mu coś innego. Kylie zgodziła się, zresztą w jej pokoju nie było prawie wcale jej rzeczy. Urządzała sobie wspólne mieszkanie z chłopakiem i większość jej mebli była sprzedana albo przeniesiona do nowego miejsca zamieszkania. 
Otworzyłam pokój młodszej siostry. Nadal wisiały tam plakaty jej ulubionego zespołu. Gdy byłam młodsza pokazałam siostrze ich piosenki. Obiecałam jej, że pojedziemy kiedyś na ich koncert. Rok później zespół się rozpadł, a my nigdy na ich koncercie nie byłyśmy...
 W pokoju stała komoda, duże lustro, łóżko, szafa i biurko z krzesłem. Od ostatniego razu, kiedy byłam w jej pokoju dużo się zmieniło. Uświadomiłam sobie, że moja siostra jest dorosła i prawdopodobnie niedługo wyjdzie za mąż. Ale ten czas leci...
Wieczorem David zasnął w pokoju mojej siostry, Alex w kojcu u mnie. Matthew przyjechał po 23. 
 Był przestraszony. Okazało się, że ktoś zniszczył budynek mojej firmy. Ktoś wzniecił ogień. Ubraniom nic się nie stało, ale było blisko. Moja asystentka po moim wyjściu spakowała wszystkie ubrania i dała je do magazynu. Głównie nową kolekcje, ponieważ tylko jej nie sprzedaliśmy. W środku budynek nie ucierpiał. Wszystko wyglądało tak samo. Ale na zewnątrz budynek był spalony. Wiedziałam, że to kolejne ostrzeżenie.. Ale co ja robiłam źle?
 Postanowiłam się położyć. Tego wszystkiego było za dużo jak na jeden dzień...


EJ i pobieranie. ♥ #3

Dobry wieczór moi drodzy!

 Ostatnią aktywnością na moim blogu były 2 części opowiadania. Ze względu na wakacje i ilość ostatnio pobranych z tsr rzeczy, postanowiłam częściej dodawać posty z rzeczami do pobrania. :) Dziś mam dla was kilka domków do pobrania. Linki do nich znajdziecie pod zdjęciami lub obok nich.

 A więc - zaczynamy!



Link













Link




























Link




























 Na dziś to tylko te 3 domy. Do każdego linku dodałam 2 zdjęcia. Pod linkami macie resztę zdjęć. Żaden z domków nie jest mój. Wszystkie 3 mam w swojej grze.
 Mam nadzieję, że się wam spodobają. Miłej gry drodzy simomaniacy! 
 Dobranoc moi drodzy, spokojnej nocy. :) 
 EmoJednorożec



Blogerka Bizneswoman

24.07
 Przyszłam do firmy. Rosalie czekała już na mnie na korytarzu. Grzeczna dziewczynka, pomyślałam. Widocznie jej zależało na kasie i pracy, haha.
Sesja przebiegła lepiej niż myślałam. Rosalie była świetną modelką, chyba znacznie lepszą niż aktorką. Nikt nie miał z nią problemu, przez cały czas obserwowałam ją. Ani słowa narzekania i żadnej krzywej miny. Zadziwiła mnie. Ale to przecież dzięki mnie miała pracę i pieniądze. Pewnie była mi wdzięczna, w ten sposób sobie to tłumaczyłam.
 Po sesji poszłam do swojego biura. Chciałam sprawdzić jak idzie wysyłka zamówionych rzeczy. Usiadłam do komputera. Wszystko szło tak jak powinno. Jutro zdjęcia z Rosalie miały zostać dodane na stronę mojej firmy. Miałam wątpliwości czy Philipe zdąży je ładnie obrobić, ale to już był jego problem. Wiedział, że jeśli nie zdąży straci premię. I pracę. W tym wypadku byłam bardzo konsekwentna. W tej firmie każdy musiał znać swoje miejsce i wiedzieć co należy do jego obowiązków. Nawet jeśli nie chciał, to musiał. Nie interesowały mnie słowa krytyki rzucane przez osoby zwolnione, które nie spełniały swoich obowiązków. Nic mnie związanego z tymi osobami nie obchodziło.
 Posprawdzałam zamówienia. Wszystkie były wysłane. Moja asystentka widocznie wszystkiego dopilnowała. Byłam szczęśliwa. Sprawdziłam godzinę. Było lekko po 12:30. Pomyślałam, że zdążę odebrać syna ze szkoły. Od dawna odbierała go moja babcia. Ani ja ani mój mąż nie dawaliśmy rady z pracą. Kończył o 14:00... Więc może poszlibyśmy razem na pizze. To nie był głupi pomysł.
 Nagle ktoś zapukał do moich drzwi. To była Lizzie, moja sekretarka. Powiedziała, że jakaś młoda dziewczyna chce się ze mną widzieć. Poprosiłam żeby ją wpuściła.
 Tą dziewczyną była oczywiście Rosalie. Chciała ze mną porozmawiać.
' - Kim! Dziękuje Ci za tą pracę! Jesteś naprawdę super!' - krzyknęła i rzuciła mi się na szyje
' - Oo, Rosalie... Jasne, nie ma sprawy. Twój tata o to prosił, a ja szukałam modelki, więc to nie problem. ' - uśmiechnęłam się i również ją przytuliłam
' - I ten fotograf.. Ehh, jest taki przystojny. Dasz mi do niego numer Kimmy? Oczywiście służbowy. Chciałabym zamówić sobie sesję. ' - widziałam błysk w jej oczach
' - O jasne. Trzymaj, to wizytówka Philipe. ' - podałam jej kawałek kartki z adresem i numerem telefonu
' - Dzięki Kimmy! Jesteś super! ' - i znowu rzuciła mi się na szyję...
 Potem wyszła. Ja również. Wzięłam torbę i wsiadłam do samochodu. Chciałam jechać do domu żeby się przebrać i po syna. Otworzyłam drzwi. A właściwie one były otwarte. To co tam zobaczyłam, sprawiło, że dostałam prawie zawału serca.


Blogerka Bizneswoman

 Mój psychoterapeuta powiedział, że powinnam zacząć pisać coś w rodzaju pamiętnika. A więc zaczynam. Nie wiem tylko czy od dobrej strony.
23.07
 Pierwsza notatka w pamiętniku. Psychoterapeuta mówi, że najlepiej zacząć od przedstawienia się. A więc nazywam się Kimberly Daigle. Urodziłam się i większą część życia spędziłam w Bridgeport. Mam dwie siostry - Kylie i Rosalie. 
 Moi rodzice się rozwiedli kiedy miałam 15 naście lat. Razem z matką i młodszą siostrą Kylie wyjechałyśmy do babci, do Aurora Skies. Zostawiłam tam wszystkich przyjaciół i ukochanego chłopaka. Musieliśmy zerwać. Długo nie mogłam się z tym pogodzić. U babci dostałam własny pokój. Nie musiałam go dzielić z o 4 lata młodszą siostrą. Dziadek zmarł kiedy miałam 8 lat. Nie przepadaliśmy za sobą. Kylie dostała pokój po dawnym gabinecie ojca mojej matki. Mama mieszkała w swoim dawnym pokoju, tylko go lekko przerobiła. 
 Własnie... Mama. Praktycznie nigdy nie miałyśmy wspólnego języka. Nie znałam jej. Nie wiedziałam tak naprawdę nic. Chciałam się do niej zbliżyć. Przeglądając internet w poszukiwaniu fajnych blogów wpadłam na świetny pomysł - założę wspólnego bloga i kanał na simtube z mamą! To mnie do niej zbliży. Była bardzo luźną osobą - zignorowała życzenie swoich rodziców o zostaniu lekarzem i została stylistką. To było to, co kochała robić. Dobierać innym ubrania. 
 Pewnego wieczoru przyszłam z tym do niej. Ucieszyła się. Następnego dnia poszłyśmy do sklepu i kupiłyśmy to, co będzie nam potrzebne - kamerę do kręcenia filmików, statyw i kilka dobrych lamp. Ustaliłyśmy, że będziemy wszystko robić u mnie w pokoju. 
 Tak powstał blog - Nao&Kim. Mama zyskała więcej klientów, a ja nowych przyjaciół w szkole. Blog zyskiwał coraz większą sławę, konto na simtube też. Pewnego dnia zadzwonił telefon. 
 Pewna firma chciała z nami rozpocząć współpracę. Zgodziłyśmy się na spotkanie w pobliskiej kawiarni. Od razu przeszli do 
rzeczy. Chodziło o posty i filmy sponsorowane. Skoro miałyśmy połączyć to, co kochamy z zarobkiem? Czemu nie?
 Nagrywałyśmy coraz więcej filmów z naszego dnia. Ja o szkole, siłowni, znajomych, hobby. Mama o swojej pracy, modzie i również o siłowni. Kochałyśmy sport, to było to co nas połączyło. 
 Kylie nie chciała brać w tym wszystkim udziału. Kochała muzykę. Chciała iść do szkoły muzycznej, jednak ta znajdowała się w mieście, z którego wyjechałyśmy. Mama długo nie chciała się zgodzić. Moja młodsza siostra wzdychała do fortepianu, który stał w jej pokoju. W końcu matka zaproponowała jej normalną szkołę i kilku godzinne zajęcia w szkole muzycznej. Kylie była zachwycona. Kochała muzykę. Nadal kocha. 
 Potem było coraz więcej sesji, weszły reklamy - odzieży, sklepów, kosmetyków, książek, obuwia. Wszystkiego. Postanowiłyśmy z mamą, że oprócz jednego bloga zaczniemy prowadzić też własne. To się stało częścią naszego życia. Babcia była zachwycona naszymi kontaktami. Nigdy nie miałyśmy ich tak dobrych.
 Pewnego dnia dostałam list miłosny. Wiedziałam tylko, że był podpisany inicjałami A.O. Przyszedł mi tylko do głowy mój przyjaciel - Arvid Oss. Lubiłam go, ale od jakiegoś czasu czułam coś więcej. Postanowiłam, że zacznę się z nim spotykać... W moje osiemnaste urodziny wzięliśmy ślub. Arvid zmienił swoje imię na Matthew. Matthew Oss. Jego rodzina przyjęła to, że zostanę przy swoim nazwisku. Nie chciałam być Kimberly Oss. Chciałam być Kimberly Daigle. Więc tak zostało. 
 W pewnym momencie stałam się tak sławna, że założyłam firmę z własną odzieżą. Zostałam bizneswoman. Ludzie pokochali moje ubrania. Wszystko miało orginalne wzory, nikt nie miał tylu pomysłów co ja.
 Na osiemnaste urodziny Kylie wyprodukowałam ubrania związane z fortepianem. Wzory klawiszy, nuty, nadruki fortepianów. Moja siostra była zachwycona. Oprócz Kylie, urodziny obchodziła moja przyrodnia siostra Rosalie. Mama wyszła ponownie za mąż. Za reżysera. Victor miał córkę z wcześniejszego małżeństwa. Jego żona zmarła, gdy Rosalie miała 10 lat. Osiem lat szukał drugiej kobiety, kogoś kto pomoże mu w wychowaniu córki. Matka była z nim szczęśliwa.
 Dwa lata wcześniej, urodziłam syna. David'a. Był moim skarbem, strzegłam strasznie prywatności mojej rodziny. Bo wtedy była to już rodzina. Ja, Ar... Matthew i Davidek. Pewnego dnia po prostu zaszłam w ciążę drugi raz. Miałam 23 lata. David strasznie się cieszył, że będzie miał rodzeństwo, Matthew, że znowu będzie miał dziecko, moja mama, że będzie babcią, a moja ukochana babcia, że dożyła już dwójki prawnuków. Tylko rodzina mojego męża się nie cieszyła.  Teściowa mnie nie lubiła, uważała, że lubię robić szum wokół siebie i, że jej ukochany syn zasługuje na kogoś lepszego niż jakaś tam marna blogerka bizneswoman, córka stylistki i dziennikarza. 
 Kiedy urodziłam drugie dziecko, prześliczną córeczkę Alexandrę zadzwonił do mnie ojciec. Mieliśmy ze sobą kontakt, ale nie należał on do najlepszych. Złożył mi gratulację z okazji ciąży i porodu. Zaproponował, że przyleci nas odwiedzić. Chciał poznać mojego męża, jego rodzinę i w końcu wnuki. Teraz przylatuje do nas regularnie, do Alex i David'a.
 Rosalie nigdy mnie nie lubiła. Kierowała nią zazdrość, była arogancka. Chciała zostać aktorką, jak jej matka. Zgłosiła się na początku do teatru, jednak po kilku sztukach wyrzucili ją. Nie dało się z nią pracować. Victor poprosił mnie, żebym znalazła jej jakąś pracę u siebie, bo nie może patrzeć jak jego córka się plącze. 
 Rosalie mnie wyśmiała. Jednak tydzień później zadzwoniła i powiedziała, że nie ma nic do stracenia i chętnie spróbuje. Jutro ma pierwszy dzień pracy. Będzie moją modelką, weźmie udział w sesji zdjęciowej do nowej kolekcji.
 Skoro wypisałam już tu całą swoją przeszłość... Czas zacząć o teraźniejszości. Ale to już jutro. Jest późno, a ja zaraz idę spać. Muszę wstać na 05:30. Nie podoba mi się to, ale no cóż... Życie bywa okrutne, szczególnie dla 27 letniej blogerki bizneswoman z dwójką dzieci, super mężem i najwspanialszą matką, siostrą i babcią.