Każdego dnia uczyłam się czegoś nowego. Wszystkiego, co miało mi pomóc w życiu jako królowej. Byłam zachwycona. Woda, korona, piękne życie, rządy, bycie królową, wspaniałe zajęcia ale i obowiązki. Strasznie chciałam tego doświadczyć, tak bardzo, że często zapominałam o całym świecie.
Cherry coraz rzadziej bywała w domu. Często nie wracała na noc, nikt nie wiedział gdzie jest. Pewnego dnia nie wytrzymałam i poszłam do Anissy. Tak nie mogło przecież być.
Zapukałam do drzwi. Usłyszałam tylko ciche 'Proszę'. Weszłam. Anissa była sama w pokoju, siedziała na fotelu i czytała książkę. Najczęściej przebywała na lądzie. Rzadko bywała w podwodnym królestwie, bardzo się bała, że zostanie nazwana półludkiem.
- Anisso... Możemy porozmawiać? - zapytałam, a jej duże oczy odeszły od strony książki. Czytała o syrenich zwyczajach i tradycjach. Widać było, że płakała...
- No pewnie. - włożyła zakładkę i odłożyła książkę na maleńki stolik - O czym chcesz rozmawiać?
- Cherry jest córką dziadka i Twoją... Nie mam nic przeciwko niej, ale... Czy to, że tak często nie ma jej. Nie chcę Ci prawić morałów, że księżniczce, a tym bardziej córce króla tak... Nie wypada, ale tak być nie powinno. Wiesz chociaż gdzie ona jest? - bałam się jej odpowiedzi
- Cherry jak wiesz, jest inna... Niż Ty, Twoja mama, tata czy dziadek. Ja urodziłam się człowiekiem. Mimo, że od razu po ślubie z Twoim dziadkiem zostałam zamieniona w syrenę, to nie wszystko jest takie proste. W Cherry pojawiły się pewne elementy ludzkie. Nie może na długo pozostawać pod wodą, zaczyna się dusić. Musi bardzo, bardzo dużo ćwiczyć by oddychać tak jak Ty. To sprawia jej wiele problemów, więc robi to w nocy, kiedy ludzie śpią. Rozumiesz, prawda? - Anissa była taka smutna. To było naprawdę przykre, kiedy Twoje dziecko różni się czymś od innych. Cherry nie zależało na tych wszystkich tytułach... Ona chciała po prostu oddychać pod wodą normalnie. Bez częstych wynurzeń.
- Nie wiedziałam... Myślałam, że Cherry... Robi wszystko po to by zrobić na was wrażenie... - było mi straaaaasznie głupio, tym bardziej przed Anissą.
Księżniczka z ogonem
Głównie dorastałam na lądzie. W wodzie bywałam bardzo, bardzo rzadko. Rodzice chcieli wychować mnie na powierzchni, bym potem miała wybór - zostać tu, lub wrócić do wody.
Za moją ''ciocią'', czyli Cherry, niezbyt przepadałam. Nigdy jakoś się nie lubiłyśmy. Cherry wolała bawić się czymś innym niż lalki, nie zachowywała się jak na księżniczkę przystało. Często wskakiwała w kałuże. Anissa nigdy nie zmuszała jej do przestrzegania jakichkolwiek zasad, księżniczka Cherry robiła to, na co aktualnie miała ochotę. Być może to sprawiało, że nie chciałam mieć z nią nic wspólnego.
Kiedy chodziłam do szkoły w Islo Paradiso nie mogłam się zbytnio wyróżniać od reszty, chodziłam ubrana tak samo jak dziewczyny w moim wieku, długie spodnie, koszulki i markowe buty z zawsze rozpuszczonymi włosami. Nie mogłam nosić sukienek, ludzie zobaczyliby wtedy moje łuski, co nie mogło się zdażyć.
Byłam najlepszą uczennicą w klasie. Cherry coraz częściej przynosiła do domu złe oceny, Anissa ani dziadek nic nie mówili. Cherry była ich oczkiem w głowie. Pozwalali jej wchodzić sobie na głowę, by tylko była szczęśliwa. Ale ona nigdy nie była szczęśliwa, to jest w tym wszystkim chyba najsmutniejsze. Że Cherry miała wszystko, mogła robić co chce, ubierać się jak chce, zachowywać jak chce. Mi nie było wolno robić tego wszystkiego, co robiła Cherry. Moja mama również nie reagowała na to co córka dziadka wyprawiała. Panowała zasada, że ona może wszystko, a ja nie. Uważałam to za ogromną niesprawiedliwość.
Jako jedyna w klasie umiałam grać w szachy. Nie spędzałam całego dnia przy komputerze. Musiałam uczyć się tego, co królowa potrafi. Chociaż to, że nią zostanę, nie było pewne...
Za moją ''ciocią'', czyli Cherry, niezbyt przepadałam. Nigdy jakoś się nie lubiłyśmy. Cherry wolała bawić się czymś innym niż lalki, nie zachowywała się jak na księżniczkę przystało. Często wskakiwała w kałuże. Anissa nigdy nie zmuszała jej do przestrzegania jakichkolwiek zasad, księżniczka Cherry robiła to, na co aktualnie miała ochotę. Być może to sprawiało, że nie chciałam mieć z nią nic wspólnego.
Kiedy chodziłam do szkoły w Islo Paradiso nie mogłam się zbytnio wyróżniać od reszty, chodziłam ubrana tak samo jak dziewczyny w moim wieku, długie spodnie, koszulki i markowe buty z zawsze rozpuszczonymi włosami. Nie mogłam nosić sukienek, ludzie zobaczyliby wtedy moje łuski, co nie mogło się zdażyć.
Byłam najlepszą uczennicą w klasie. Cherry coraz częściej przynosiła do domu złe oceny, Anissa ani dziadek nic nie mówili. Cherry była ich oczkiem w głowie. Pozwalali jej wchodzić sobie na głowę, by tylko była szczęśliwa. Ale ona nigdy nie była szczęśliwa, to jest w tym wszystkim chyba najsmutniejsze. Że Cherry miała wszystko, mogła robić co chce, ubierać się jak chce, zachowywać jak chce. Mi nie było wolno robić tego wszystkiego, co robiła Cherry. Moja mama również nie reagowała na to co córka dziadka wyprawiała. Panowała zasada, że ona może wszystko, a ja nie. Uważałam to za ogromną niesprawiedliwość.
Jako jedyna w klasie umiałam grać w szachy. Nie spędzałam całego dnia przy komputerze. Musiałam uczyć się tego, co królowa potrafi. Chociaż to, że nią zostanę, nie było pewne...
*Przepraszam, że tak krótko.*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

