Nowe opowiadanie!

                                                                          Witajcie moi drodzy!

 Cóż, dawno nie pojawiło się żadno opowiadanie - dziś to naprawię! A więc - nie przedłużam i zapraszam serdecznie do czytania!

______________________________________________________________________________


 Był piękny, listopadowy poranek. Jak na jesień było dosyć ciepło. Obudziłem się rano i spojrzałem na moją żonę. Słodko spała, nie chciałem jej budzić, wyglądała prześlicznie, nie miałbym serca budzić jej tak wcześnie. Wstałem i ubrałem kapcie. Cichutko otworzyłem drzwi do sypialni i zamknąłem je za sobą. Nie chciałem obudzić Odine, moja przepiękna żona była w szóstym miesiącu ciąży, spodziewaliśmy się drugiego dziecka. Pomaszerowałem do przedpokoju, na schody, po których wbiegłem i skierowałem się do sypialni syna. Zapukałem, zawsze pukałem, miałem nawyk pukania do drzwi, rodzice wyuczyli mnie tego odkąd urodziła się moja siostra Kayoko... Take się nie odezwał, więc wszedłem. Mój siedmioletni syn smacznie spał. Był bardziej podobny do mnie niż do Odine. Czarne włosy, blada cera i piwne oczy. Moja istna kopia, w jego wieku wyglądałem tak samo. Podszedłem do syna i lekko go szturchnąłem.

- Take, wstawaj. - dotknąłem jego ręki - Take, synu, wstawaj, dziś piątek... - zaskoczony szybkim otwarciem oczu przez syna lekko odskoczyłem
- Piątek? Ale fajnie! Dziś piątek! - mój syn radosny wyskoczył z łóżka - Tato, która godzina? - zapytał mnie z wielkim uśmiechem na twarzy
- Eee... - spojrzałem na budzik w pokoju syna - 07:00. - odpowiedziałem, odwzajemniając uśmiech 
- Idę pod prysznic. Wyjmiesz mi mleko z lodówki, tato? Zaraz zejdę na dół. - Take podszedł do szafy i wyjął z niej ubranie
- Jasne, nie ma sprawy Take. Słuchaj, co Ty na to, żebyś dziś po lekcjach przyszedł do domu, spakował się i pojechał na weekend do dziadków? - zapytałem syna 
- Naprawdę będę mógł?! Ale fajnie, taaaak! - Take podskoczył z radością i pobiegł do łazienki 

 Wyszedłem z pokoju syna, zamykając za sobą drzwi. Zszedłem po schodach na dół. Wszedłem do sypialni i wyciągnąłem z szafy ubranie. Ubrałem się szybko, po czym wyszedłem. Nie zauważyłem, że mojej żony nie masz już w łóżku. Poszedłem do kuchni, by wyjąc mleko z lodówki i przyszykować synowi śniadanie. 
 Moim oczom ukazała się zalana mlekiem już miska płatków i sok pomarańczowy na stole. Czyje to dzieło? Oczywiście mojej żony.
- Odine, hej! - podszedłem do niej
- Dzień dobry, chcesz śniadanie? - zapytała patrząc na mnie z uśmiechem
- Odine, dlaczego nie śpisz? - nie chciałem żeby żona się przemęczała
- Nie odpowiadaj pytaniem, na pytanie kochanie. Oczekuje odpowiedzi. - zaśmiała się
- Okej, chcę. A teraz Twoja kolej, dlaczego nie śpisz? - usiadłem przy blacie kuchennym 
- Za dwie godziny mam badania, nie pamiętasz? - zaśmiała się - A po za tym, muszę na chwilkę skoczyć do restauracji w sprawie zatrudnienia nowej kelnerki. - uśmiechnęła się podając mi miskę płatków i sok
- Wykluczone, nie zbliżasz się do restauracji. - powiedziałem, przewracając oczami
- Przykro mi, zbliżam. Jestem już umówiona z dziewczyną. - zaśmiała się - Tak to jest kiedy kucharka wyjdzie za mąż za kucharza. - zaśmiała się jeszcze bardziej
- Niech Ci będzie, ale po rozmowie jedziesz prosto do domu. A i zapomniałbym - po szkole Take przychodzi do domu po swoje rzeczy i jedzie do dziadków. Bardzo się ucieszył, że może pojechać na weekend. - uśmiechnąłem się popijając sok
- Okej, jak uważasz. - usiadła obok mnie
- Cześć mamo! - krzyknął Take, dając jej buziaka
- O, hej synku. - uśmiechnęła się - Siadaj, śniadanie gotowe. - uśmiechnęła się jeszcze bardziej do syna

 Zjedliśmy śniadanie, każdy poszedł w swoim kierunku. Odine do sypialni, ja do łazienki, Take do szkoły. Usiadłem w kuchni z laptopem, by sprawdzić finanse restauracji i całą resztę. Odine zajmowała się sobą. Nagle rozległo się pukanie do drzwi, poszedłem otworzyć.

- Hej braciszku. - odezwał się cichy głos czarnowłosej dziewczyny z małym chłopcem na rękach - Pomożesz nam? - zapytała jeszcze ciszej
- Kayoko, czy to Ty? - zapytałem nie do wierzając... Moja siostra zniknęła w swoje 18naste urodziny. Wyszła do szkoły, wróciła i spakowała się. Od tamtej chwili minęły 4 lata, Take tak strasznie chciał spotkać swoją ciocię... Łzy cisnęły mi się do oczu...
- Błagam, wejdźmy do środka. Jest mi zimno, a mały też chce trochę ciepła... - spojrzałem na siostrę. Miała glany, krótką bluzkę i taką samą krótką spódniczkę, miała na sobie tylko bluzę, która z pewnością nie dała jej odpowiedniego ciepła. Mały chłopiec, którego trzymała w ramionach wyglądał lepiej - miał długie spodnie, kurtkę, czapkę i rękawiczki.
- Jasne, wchodź. - powiedziałem, wpuszczając ją i wychodząc przed dom, by zabrać walizkę i torbę siostry
- Kochanie, kto przy... - Odine zatkało, niesamowicie dobrze dogadywała się z moją siostrą, aż do jej nagłego zniknięcia - Kayoko?! - popatrzyła na nią - To Twój synek? - zapytała patrząc na uśmiechającego się małego chłopca
- Tak... Macie kojec po Takeuchim? - zapytała patrząc smutno w podłogę
- Tak. Twój pokój jest w tym samym miejscu co kiedyś... - Odine spojrzała na nią - Nic się w nim nie zmieniło, jeśli o to chodzi. Kochanie, kojec jest w piwnicy, zanieś go na górę, do wolnego po... - Kayoko jej przerwała
- Jeśli możesz, wolałabym żeby on spał jak na razie w moim pokoju... Proszę... - Kayoko była przerażona, nie wiedziałem o co chodzi
- Nie ma sprawy - Odine wzięła na ręce syna mojej siostry i zdjęła mu kurtkę, czapkę, rękawiczki i buty - Idź się umyć, zaraz dam Ci jakieś moje ubrania, pewnie jest Ci w tym cholernie zimno, jak wrócisz zrobię Ci herbaty i dam coś do jedzenia - uśmiechnęła się do mojej siostry - Hej maluszku! - połaskotała chłopca, odkładając jego ubranka na wieszak
- Dziękuje Odine...  - powiedziała z lekkim uśmiechem 

 Zszedłem do piwnicy i poszedłem po kojec. Take szybko zaczął spać w łóżku, więc znieśliśmy łóżeczko na dół. Zastanawiałem się, co się stało mojej siostrze i dlaczego wyglądała w ten sposób. Minęły 4 lata, tak dawno jej nie widziałem, cholernie za nią tęskniłem... Otworzyłem drzwi pokoju siostry i postawiłem łóżko na dywanie, prawie na środku pokoju. Poszedłem do kuchni.

- Odine, Ty wiedziałaś wszystko... Co Ci mówiła za nim zniknęła? - zapytałem siadając na stołku
- To było 4 lata temu... Czekaj... Eh... Że kilka dni po jej osiemnastce wezmą ślub z Mattem... Tylko tyle, myślisz, że to co dziś z nią się stało, jest jego zasługą? - popatrzyła na mnie, co jakiś czas bujając w ramionach chłopca
- Całkiem możliwe. Przecież ten człowiek był powiązany z mafią... Był cholernie niebezpieczny. Myślisz, że dlaczego rodzice nie chcieli żeby z nim była? Właśnie dlatego...  Boję się o nią... - powiedziałem podchodząc do chłopca - Hej mały, jestem Twoim wujkiem, wiesz? - uśmiechnąłem się i złapałem go za palec
- Odine... Musicie teraz cholernie uważać komu ufacie... - do kuchni nagle weszła Kayoko - Bardzo musicie uważać. I błagam - nikt po za wami nie może wiedzieć, że tu jestem. Nikt. Gdyby ktokolwiek was pytał o mnie nic nie wiecie. Inaczej znowu będę musiała uciekać... Już nie mam gdzie... Jestem tak strasznie tym zmęczona... - powiedziała opadając na stołek
- Słuchaj... Musisz nam powiedzieć co się działo z Tobą przez te cztery lata, dobrze? - powiedziałem patrząc smutno na nią
- Okej. Po zniknięciu mieszkaliśmy z Mattem w tej ruderze, którą śmieliśmy nazwać domem. Zaczęliśmy ją odremontowywać. Matt miał wtedy strasznie dużo pieniędzy, nie wiedziałam skąd. Nowy dom był śliczny - mieliśmy dwie sypialnie, kuchnie łączoną z salonem i jadalnią, mały garaż. Jakoś sobie żyliśmy, Matt coraz częściej znikał, potrafił nie wrócić do domu przez tydzień. Ja pracowałam na kasie, nie chciałam już takiego życia, miałam dosyć, chciałam wrócić, do was... Okazało się, że jestem w ciąży. Po dwóch latach. Byłam w ciąży, nie byliśmy nawet małżeństwem, nie miałam stałej pracy... Powiedziałam mu o tym. Do czasu urodzenia dziecka było normalnie. Minął rok, w pierwsze urodziny mojego skarbu pojawili się jacyś faceci... Kazali mi się spakować... Powiedzieli Mattowi, że dopóki nie ureguluje długów, zabierają mnie i syna... Matt spłacił długi tydzień temu. Nie chce go. Nie chce... Uciekam przed nim od tygodnia. Wiem, że tu nie przyjdzie, błagam pozwólcie mi tu zostać... - zaczęła płakać
- Kayoko... Oczywiście, że tu zostaniesz tak długo jak tylko będziesz chciała. Pomogę Ci... Tylko daj sobie pomóc, Kayoko. - przytuliłem ją - Idź się prześpij, zajmiemy się Twoim synkiem... - pokazałem jej ręką, że ma iść
- Dziękuję... - odpowiedziała i poszła do pokoju